We Wrocławiu pojawiła się inicjatywa, by bulwar Słoneczny zmienił nazwę na bulwar im. Wisławy Szymborskiej. - Miasto przygotowuje się do gruntownego remontu tego fragmentu nabrzeża, a nazwa i tak nie jest znana wśród samych wrocławian, więc to doskonała okazja, żeby wraz z renowacją bulwar otrzymał rozpoznawalnego patrona - tłumaczą pomysłodawcy, którzy w w najbliższy piątek na Wyspie Słodowej będą zbierać podpisy pod pismem do Rady Miejskiej.
Grupa wrocławian skupionych wokół inicjatywy Przyjazny Wrocław chce, by nadodrzański bulwar ciągnący się wzdłuż ul. Drobnera (który teraz nosi nazwę Słonecznego) przemianować na bulwar im. Wisławy Szymborskiej.
- Chcemy uhonorować poetkę związaną z Wrocławiem, bo choć na stałe mieszkała w Krakowie, to właśnie we wrocławskim miesięczniku „Odra” regularnie publikowała swoje wiersze - argumentują inicjatorzy przedsięwzięcia.
Pomysłodawcy tłumaczą, że wybrali akurat bulwar Słoneczny, bo miasto przygotowuje się do jego kapitalnego remontu, a sama nazwa nie jest rozpoznawalna wśród mieszkańców stolicy Dolnego Śląska.
- To doskonała okazja, żeby wraz z renowacją bulwar otrzymał rozpoznawalnego patrona. A nazwisko Szymborskiej zapada w pamięć. Ponadto bulwar jest częścią Nadodrza, które jest znane z inicjatyw artystycznych, a kto bardziej nie podkreśliłby tego unikatowego charakteru dzielnicy jak nasza polska noblistka? - pytają członkowie Przyjaznego Wrocławia.
W przyszłym tygodniu do Rady Miejskiej ma trafić pismo w tej sprawie. Najpierw jednak inicjatorzy przedsięwzięcia muszą zdobyć niezbędne 100 podpisów. Akcję ich zbierania zaplanowano na piątkowe popołudnie na Wyspie Słodowej.
Autorzy petycji tłumaczą, że w uzasadnionych przypadkach radni mogą odstąpić od 5-letniego okresu, jaki zazwyczaj musi minąć od śmierci do upamiętnienia danej osoby. Rajcy korzystali z tego odstępstwa w ostatnich latach kilkukrotnie, m.in. przy rondach Piotra Bednarza i Vaclava Havla, placu Jana Pawła II, skwerze Anny Walentynowicz czy innym bulwarze, który nosi już imię Marii i Lecha Kaczyńskich.
- Wiemy, że przy nadawaniu nowych nazw ulicom powinna być zachowana zasada poszanowania dla historii i tradycji Wrocławia oraz tzw. zasada gniazd nazewniczych. Pragniemy jednak zauważyć, że na mapie Wrocławia nie ma na razie jednej okolicy z nazwami wielkich polskich pisarzy II połowy XX wieku (Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling-Grudziński czy Stanisław Lem) - piszą w liście do radnych autorzy inicjatywy.
Do utworzonego przez Przyjazny Wrocław wydarzenia na Facebooku dołączyło już blisko 400 osób.
A Wy co sądzicie o tym pomyśle? Zapraszamy do dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze