Wrocławskie Święto Rowerzysty już za nami. Było fajnie, pozytywnie i zabawnie. Ale nie dla wszystkich. Czas pokazać także ciemną stronę imprezy - jak wyglądała praca naszych wolontariuszy ochraniających peleton. Poniżej ich relacje - pisze Radek Lesisz, szef Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Ponieważ nie po raz pierwszy organizujemy masową imprezę rowerową w mieście, możemy chyba dość trafnie ocenić sytuację, która miała miejsce podczas przejazdu z okazji Święta Rowerzysty. Konkluzja nie jest ciekawa: z taką agresją ze strony kierowców nie spotkaliśmy się jeszcze nigdy.
Osoby ochraniające peleton chciały rozjechać osobówki, autobus i dorożka. Pluto na nas, szarpano, uderzano, grożono, obrzucano wulgarnymi obelgami, taranowano ludzi i rowery. Na całe szczęście obyło się bez ofiar. Tutaj należą się podziękowania dla policji, a także wszystkich uczestników parady, którzy pomagali nam w krytycznych momentach!
Nie wszyscy kierowcy byli chamscy - zdarzali się też tacy, którzy z uśmiechem pozdrawiali rowerzystów i potrafili się wyluzować. Nie wszystkie skrzyżowania były polem bitwy. Ale prawie wszystkie osoby ochraniające peleton doświadczyły agresji ze strony kierowców: czy to fizycznej, czy werbalnej. Ujawniły się ogromna frustracja i nienawiść ze strony kierowców wobec rowerzystów - zjawiska, z którymi rowerzyści spotykają się na co dzień, lecz w wersji "rozproszonej", czy "ukrytej".
Skąd się to bierze? Jak temu można zapobiec? Co wydarzy się podczas kolejnej imprezy? Niestety, po raz kolejny kierowcy udowadniają, że posiadanie auta należałoby traktować jak noszenie broni. Szaleńców wymachujących w miejscach publicznych narzędziami, które zabijają, powinno się eliminować ze społeczeństwa. Zachowanie części kierowców, którym puszczały nerwy, świadczy dobitnie, iż powinno się wprowadzić obowiązkowe, okresowe badania u psychiatry, pod kątem posiadania prawa jazdy.
Wszystkim, którzy mają nam do zarzucenia "terroryzowanie miasta", pragniemy przypomnieć kilka istotnych faktów:
1. Wielka Parada Rowerowa była zgromadzeniem legalnym. Uzyskaliśmy od Urzędu i policji zgodę na wykorzystanie dróg w sposób szczególny. Oznacza to, że legalnie mogliśmy jechać na czerwonym, zajmować całą szerokość jezdni, jechać w dużej grupie, itp.
2. Paradę ochraniała policja na motocyklach i w samochodach oraz nasi wolontariusze ubrani w stosowne stroje, zaopatrzeni w gwizdki i radiotelefony. Policja blokowała skrzyżowania, a my pomagaliśmy im utrzymywać ten stan.
3. Wielka Parad Rowerowa jest wydarzeniem pokojowym, podczas którego cykliści demonstrują swoją radość z wolności, jaką daje rower. Forma demonstracji nie wynika ze złośliwości, czy też chęci sparaliżowania miasta.
4. Przejazd powoduje podobne utrudnienia, na jakie napotykają mieszkańcy miasta w przypadku: przejazdów motocyklistów, maratonów, procesji, demonstracji związkowców, parad zwolenników legalizacji marihuany, etc. Czy ktoś słyszał o szarpaniu biegaczy, wygrażaniu harlejowcom, czy pluciu kierowców na ministrantówi? Czy to przypadek, że kierowcy reagują taką agresją tylko na rowerzystów?
5. Organizatorzy co roku dokładają starań, aby o imprezie (czyli także planowanej trasie przejazdu i utrudnieniach z nią związanych) informowały szeroko media komercyjne, a także portal miejski.
6. Święto Rowerzystów odbywa się raz w roku, w niedzielę (dzień wolny od pracy). Nie jest to comiesięczna impreza, w środku tygodnia, w "godzinach szczytu".
7. Rowerzyści są takimi samymi użytkownikami dróg, jak kierowcy. Raz do roku korzystają z takich samych praw, jakie przysługują wszystkim obywatelom wolnej Polski. Raz na 365 dni korkują miasto, w przeciwieństwie do kierowców.
*autor jest szefem Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze