MPK musiało od poniedziałku zmienić trasy autobusów, bo te nie mogły przejechać przez potężne dziury pod wiaduktem na ul. Stawowej. Takich miejsc we Wrocławiu jest mnóstwo. Urzędnicy rozkładają ręce: łataniem dziur zajmuje się w całym mieście tylko pięć ekip. Na dodatek już wiadomo, że na wszystkie potrzebne naprawy nie wystarczy pieniędzy.
- A co z nami - pytają kierowcy. - Czy też mamy jechać objazdami. Dopiero po ogłoszeniu zmian przez MPK zareagował Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. We wtorek rano robotnicy zajmą się łataniem. - Z uwagi na charakter miejsca (wąski przejazd, ograniczona widoczność) na miejscu pojawią się pracownicy kierujący ruchem - zapowiada ZDiUM.
Szkoda, że tak późno. A co z pozostałymi miejscami? We Wrocławiu praktycznie nie ma ulicy, na której nie byłoby dziury na dziurze. I mowa nie tylko o osiedlowych uliczkach, ale i takich arteriach jak Legnicka. - Tak źle nie było jeszcze nigdy - mówią kierowcy. - Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta jest nieudolny. Od połowy stycznia nie możemy doprosić się o załatanie setek dziur na ulicy Mościckiego. Dziury są ogromne, stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego, trzeba zjeżdżać na przeciwległy pas, aby nie wpaść w wielką wyrwę. Każdego dnia jest ich coraz więcej - napisał dziś do nas jeden z wrocławian. Takich wiadomości każdego dnia odbieramy mnóstwo.
Kierowcy, którzy zniszczą samochody na dziurawych drogach, mają prawo domagać się odszkodowania. Trzeba jednak pamiętać o dowodach - zdjęciu drogi i dziur, zdjęciach zniszczeń i wycenie naprawy. Mając je, należy wypełnić wniosek o odszkodowanie dostępny na stronie ZDiUM.
We Wrocławiu na co dzień pracuje tylko pięć ekip drogowych zajmujących się łataniem dziur. - W razie jakichś poważniejszych sytuacji zwracamy się do podwykonawców o zwiększenie liczby ekip - mówi Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy ZDiUM. I szybko dodaje, że na łatanie dziur przeznaczono 10 mln złotych. To mało, bo jedna czwarta tej kwoty już została wydana. A kierowcy dotąd nie odczuli żadnej poprawy.
- Szacowaliśmy, że cząstkowe remonty na ulicach i chodnikach pochłoną w tym roku 10 mln. Tymczasem ponad 2,5 mln zł. będą kosztowały naprawy ubytków zlecone tylko w styczniu i na początku lutego. Od początku roku wystawiono już 195 zleceń na remonty pozimowych uszkodzeń o powierzchni ponad 7 tysięcy metrów kwadratowych - mówi Tomasz Jankowski. - Od 22 stycznia naprawy są realizowane przy użyciu mas do łatania na gorąco, których produkcje wznowiły po przerwie otaczarnie - zakłady produkujące masy bitumiczne używane m.in. do naprawy dróg. W miesiącach zimowych otaczarnie robią przerwę technologiczną, dlatego zazwyczaj od grudnia do lutego łatanie ubytków w jezdniach odbywa się za pomocą mas na zimno - wyjaśnia.
- Drobne wykruszenie na drodze osiedlowej o minimalnym natężeniu ruchu mają niższy priorytet niż rozległa wyrwa, stanowiąca zagrożenie bezpieczeństwa ruchu na ulicy stanowiącej główną oś komunikacyjną, z której korzysta również miejska komunikacja zbiorowa. W pierwszej kolejności musimy podjąć interwencję wobec ubytków skategoryzowanych jako priorytet A. Na razie temperatury nie pozwalają na prowadzenie robót w nocy, a w ciągu dnia prace są realizowane poza szczytem porannym i popołudniowym - wyjaśnia Jankowski. - Prace nie mogą być też realizowane w czasie opadów deszczu.
Na tych ulicach w najbliższych dniach będą prowadzone roboty drogowe związane z łataniem dziur:
Cząsteczki wody wnikają w głąb warstw drogowych przez mikroszczeliny, gdzie następnie zamarzają i odmarzają. Przy zamarzaniu zwiększają swoją objętość powodując rozsadzanie drogi od środka. W sezonie zimowym dochodzi do tego nawet 100 razy. - A im starsza nawierzchnia, tym mniej szczelna i bardziej podatna na tworzenie się ubytków. Pierwsze ujemne temperatury we Wrocławiu wystąpiły już 21 listopada i do dziś odnotowano około 50 przejść przez zero - podsumowuje Tomasz Jankowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze