Śląsk w niesamowitych okolicznościach zremisował z Jagiellonią Białystok na własnym stadionie 3:3. Wrocławianie prowadzili już 3:0 i grali w przewadze jednego zawodnika. Po meczu trener Stanislav Levy nie krył wściekłości.
Ten mecz na pewno zapisze się w historii Śląska, ale nie będzie jednak mile wspominamy. Wrocławski zespół dokonał wielkiej "sztuki". Grając w przewadze jednego zawodnika i prowadząc 3:0, udało im się zaledwie zremisować.
Spokojny do tej pory trener Stanislav Levy nie ukrywał po spotkaniu wściekłości:
- Nie krytykuję nigdy zespołu publicznie, ale mogę powiedzieć, że z postawy niektórych zawodników od 70 minuty jestem bardzo niezadowolony. Za ten mecz na pewno wyciągnę konsekwencję wobec piłkarzy, w dużej mierze zdecyduje on o tym, w jakim składzie zagramy w piątek w Poznaniu z Lechem. Nie mogę sobie wytłumaczyć jak tak doświadczona drużyna może dać sobie odebrać wygraną. Najwyraźniej piłkarze uznali, że przy stanie 3:0 nie może nam się już nic stać. Otóż stało się. Mecz zakończył się tak samo okrutnie jak w Krakowie.
Sami piłkarze schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami. Najbardziej nerwowo reagował spokojny do tej pory Marian Kelemen. Słowacki bramkarz w pewnym momencie krzyknął: - Jesteśmy debilami!
Komu może się za mecz z Jagiellonią dostać najbardziej?
- Mogę sobie wyobrazić jak czuł się trener niemieckiej reprezentacji, kiedy prowadził swoją drużynę w meczu, gdzie prowadziła ona 4:0 ze Szwecją, a ostatecznie zremisowała. Myśmy też mieli wygrany mecz, a zremisowaliśmy głównie przez nieodpowiedzialność w defensywie - komentował Stanislav Levy.
Nie jest więc wykluczone, że w Poznaniu zabraknie Rafała Grodzickiego, ale może także Przemysława Kaźmierczaka. Wydaje się, że na Oporowskiej i tak już spisano ten sezon na straty i zimą można się spodziewać całkiem dużej rewolucji w składzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze