Reklama

Zabijał tylko wrocławian. Powód był dość zaskakujący

18/01/2026 10:10

Pierwszy raz zabił w Bytomiu, ale ofiara była ze stolicy Dolnego Śląska. Kolejne osoby zastrzelił już we Wrocławiu: na ul. Św. Antoniego, na obrzeżach miasta... W jednym przypadku do mordu doszło na oczach 5-latka. Dwóm mężczyznom, wytypowanym przez zabójcę, udało się ujść z życiem. Gdy go złapano, śledczy byli mocno zdziwieni tłumaczeniami zatrzymanego.

Pierwsza ofiara nazywała się Anna S., miała 45 lat i mieszkała w jednej z podwrocławskich wsi. Kilka dni przed zabójstwem odwiedził ją znajomy, który wykorzystując nadmiar zaufania, okradł mieszkanie i uciekł w nieznanym kierunku. Anna S. przyjechała do Bytomia odnaleźć złodzieja. On też - w chwili uzyskania tej informacji - stał się głównym podejrzanym. Winy mu nie udowodniono.

Zegarka nie znaleźli

10 lat później Chaim N. wyszedł z pracy o godz. 18. W drodze do domu jak zwykle zatrzymał się przy budce z piwem, aby wypić butelkę portera. Kiedy wszedł na klatkę swojego domu przy ul. św. Antoniego, zgasło światło. Wtedy padł strzał z ukrycia. Nie stwierdzono rabunku - zmarły miał przy sobie dokumenty i pieniądze. Jednak zaniepokojenie śledczych wzbudził pewien szczegół. Na ręce denata zauważono sam pasek od zegarka. Natomiast zegarka nigdzie nie znaleziono. Prowadzący śledztwo nuważali, że Chaim N. padł ofiarą starannie zaplanowanego zamachu. Stwierdzono, że sprawca strzelił do ofiary z broni wyposażonej w tłumik, więc żaden sąsiad nie słyszał huku.

Reklama

Kilka tygodni później inżynier Józef S., który mieszkał w dzielnicy willowej na peryferiach Wrocławia, wrócił z żoną taksówką z miasta. Poszedł po syna do swej matki, a jego żona udała się do domu. Będąc w kuchni usłyszała kroki na podwórzu. Była przekonana, że to mąż wraca z dzieckiem. Nagle usłyszała huk. Wybiegła przed dom i zobaczyła uciekającego przez ogród mężczyznę. W garażu potknęła się o ciało męża.
Jedynym świadkiem zabójstwa był pięcioletni syn zamordowanego, który widział sylwetkę sprawcy i słyszał, jak ojciec w czasie szamotaniny wymienił jego nazwisko. Niestety, chłopiec go nie zapamiętał. Zabójcę widziała także Janina S. i zapewniła, że będzie w stanie go rozpoznać.
W pobliżu garażu, gdzie Józef S. stoczył walkę z napastnikiem, znaleziono dwie łuski kal. 9 mm oraz oprawkę od zegarka z uszkodzonym uchwytem do paska. Na podstawie badań naboi stwierdzono, że broń, z której strzelono, została użyta do zabójstwa Anny S. Ustalono także, że oprawka pochodziła od zegarka należącego do Chaima N.
 

Tym razem zabił tylko psa

Tydzień później późnym wieczorem  nieznany osobnik wtargnął do zabudowania położonego na przedmieściu. Zastrzelił psa, a następnie usiłował pozbawić życia jego właściciela. Niedoszła ofiara zabójcy, Zenon H., zrelacjonował, że gdy usłyszał ujadanie psa, a w chwilę później huk na podwórzu, to wybiegł i zobaczył, że jakiś mężczyzna biegnie ulicą. Wtedy szybko wsiadł na rower. W pewnym momencie uciekający mężczyzna zatrzymał się i bez ostrzeżenia strzelił w jego kierunku. Na szczęście chybił.

Reklama


W wyniku oględzin miejsca przestępstwa na ulicy i w pobliżu budy psa znaleziono kilka łusek pocisków. Jak wykazała ekspertyza, wystrzelono je z tej samej broni, z której zabici zostali Anna S. i Józef S. Chaima N. bowiem zastrzelono z innej broni.

Trzy miesiące później, nieznany sprawca próbował zabić dr. A.H. Strzał był niecelny i medyk nie odniósł obrażeń. Nie udało się ustalić skąd strzelał sprawca. Prawdopodobnie najbardziej dogodnym punktem było poddasze kamienicy położonej naprzeciw mieszkania lekarza. W pokoju znaleziono pocisk kal. 5,6 mm. Broni o tym kalibrze użyto przy zabójstwie przy ul. Św. Antoniego.

Reklama

Kolejną ofiarą, którą wypatrzył sobie morderca, był Józef W. - kierownik administracji Wytwórni Filmów Fabularnych. Atak miał miejsce tuż przed Wielkanocą. Około godziny 22. Józef W. będąc w swoim mieszkaniu usłyszał dziwny trzask. Gdy zbliżył się do okna, z zewnątrz padł strzał. Pocisk trafił go prosto w serce. W toku oględzin miejsca zbrodni znaleziono we framudze okna pocisk kaliber 5,6 mm. Śledczy założyli, że morderca strzelał z drzewa oddalonego o kilkadziesiąt metrów od okna mieszkania.

Eksperci wojskowi uznali, że zabójcą musiał być wyborowy strzelec. Tak celny strzał z dużej odległości mógł być dziełem tylko najwyższej klasy specjalisty. Poza tym stwierdzono, że broń z której strzelano, musiała być wyposażona w optyczne przyrządy celownicze.

Reklama

Zawężono krąg poszukiwań do kolekcjonerów lub miłośników broni pochodzących z Wrocławia lub okolic. Niestety działania te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. O ujęciu niebezpiecznego zabójcy zadecydował zupełny przypadek.

Był miły dla sąsiadów, ale dla rodziny już nie

W nocy z 29 na 30 kwietnia 1958 r. milicyjny patrol zatrzymał na ul. Norwida podejrzanie zachowującego się mężczyznę, przy którym znaleziono gotowy do strzału pistolet oraz 67 sztuk amunicji 9 mm. Był to Władysław Baczyński.

W wyniku kilkakrotnych rewizji jego mieszkania znaleziono: 4000 zł., zegarek bez szkiełka i oprawki, lufę do broni małokalibrowej, lufę do sztucera, przyrządy optyczne do broni, lornetkę, drabinkę sznurkową, dużą ilość amunicji kal. 5,6 mm i 9 mm, różne klucze, wytrychy, piłki do cięcia żelaza oraz metalowe pudełko z sproszkowaną substancją, która, jak wykazały badania, była materiałem wybuchowym.

Reklama

Badania broni wykazały, że była one wykorzystane do zabójstwa m.in. Anny S., Chaima N., Józefa S. Podczas okazania podejrzanego, zarówno wdowa po Józefie S. jak i świadek, który widział sprawcę zabójstwa Józefa W. wskazali Baczyńskiego jako mordercę. 

Władysław Baczyński był z zawodu kierowcą. Miał żonę i troje dzieci. Jego rodzina cierpiała niedostatek, ponieważ ostatnio żyli ze skromnej renty inwalidzkiej. Wobec najbliższych bywał brutalny, zwłaszcza kiedy ktoś mu się sprzeciwiał. Natomiast wśród sąsiadów cieszył się nienaganną opinią. Nie pił alkoholu, nie palił papierosów, wcześnie wracał do domu, unikał konfliktów. Codziennie rano i wieczorem widywano go na spacerze z ulubionym psem.

Reklama

Szykanowali mnie w Polskim Radiu…

Proces Władysława Baczyńskiego odbył się przed Sądem Wojewódzkim we Wrocławiu. W trakcie rozpraw oskarżony wyjaśniał motywy niektórych zarzucanych mu zabójstw. Mówił, że czuł niechęć do ludzi, którzy mieli skłonności do krzywdzenia współpracowników: "Nienawidziłem tych, którzy krzywdzili swoich podwładnych. Zenon H. był kierownikiem bazy transportu, któremu podlegałem pracując w Polskim Radio. Szykanował mnie w czasie pracy, tępił i nienawidził. Chciałem się na nim zemścić. Z kolei Józefa W. zastrzeliłem za to, że pracując w Wytwórni Filmów Fabularnych jako kierownik gospodarczo-administracyjny przeniósł mnie na gorsze stanowisko"

Jeżeli chodzi o zabójstwo Chaima N., morderca oświadczył: „Miałem z nim porachunki typu handlowego, ale w gruncie rzeczy nie miałem zamiaru go zabić, lecz jedynie postraszyć. W krytycznym momencie jednak N. chwycił za mój pistolet i wtedy padł strzał”.

Reklama

Natomiast Annę S. zabił, ponieważ w przekonaniu Baczyńskiego ofiara podczas wojny współpracowała z Niemcami, co było nieprawdą.   Kobieta aktywnie działała w ruchu oporu i na koncie miała wiele zasług. Baczyński również należał do ruchu oporu, ale nie mógł się pochwalić żadnymi osiągnięciami. Co więcej, w rejonie jego działania Niemcy aresztowali wiele osób. Można więc przypuszczać, że Anna S. podejrzewała Baczyńskiego o wydanie tych ludzi i dlatego została przez niego zabita. 

Natomiast śmierć Józefa S., według zeznań, była przypadkowa, dokonana po tym jak Józef S. nakrył go na próbie kradzieży samochodu w garażu. Miało dojść później między nimi do szarpaniny, wskutek czego Baczyński oddał śmiertelny strzał.

Reklama

Proces Władysława Baczyńskiego zakończył się wyrokiem skazującym na karę śmierci. Wyrok wykonano w dniu 17 maja 1960 r.

Na historii zabójstw Władysława Baczyńskiego luźno zostało oparte opowiadanie, stanowiące podstawę scenariusza do polskiego filmu kryminalnego z 1979 w reżyserii Romana Załuskiego „Wściekły”.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/01/2026 10:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości