Reklama

Zabił śpiącą matkę młotkiem i nożem. Tłumaczył, że „chciał ulżyć jej w cierpieniu”

06/10/2025 08:54

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 50-letniemu Robertowi M., który zabił swoją 73-letnią matkę. Mężczyzna przyznał się do winy, twierdząc, że „chciał ulżyć jej w cierpieniu” i uniknąć konieczności dalszej opieki.


Do makabrycznego zdarzenia doszło we wrześniu 2024 roku w jednym z mieszkań w Głogowie. W nocy, po godzinie 2.30. Robert M. zaatakował śpiącą matkę, używając młotka i noża. Kobieta doznała rozległych obrażeń czaszkowo-mózgowych, licznych złamań czaszki oraz ran kłutych klatki piersiowej z uszkodzeniem aorty i płuca. Na policję zadzwonił dopiero około ósmej rano – wcześniej umył narzędzia zbrodni, wyprał ubranie, a następnie... położył się spać.

- Oskarżony zachowywał się bez jakichkolwiek emocji, nie płakał i nie przejawiał widocznych oznak zdenerwowania - relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Reklama

Wrócił z zagranicy, by opiekować się matką

Robert M. przez 18 lat mieszkał i pracował za granicą. Do Polski przyjechał w grudniu 2024 roku, po śmierci ojca, który zmarł dwa miesiące wcześniej. Miał zająć się matką chorującą na nowotwór.

- Pokrzywdzona była osobą schorowaną, od dłuższego czasu cierpiącą na przewlekłą chorobę. Jej stan nie był jednak ciężki. Radziła sobie bez problemu ze sprawami życia codziennego - wyjaśnia prokurator Łukasiewicz.

Mężczyzna nigdzie nie pracował, mieszkał z matką. Wśród sąsiadów miał bardzo dobrą opinię.

Reklama

"Myślałem o tym od jakiegoś czasu"

Podczas przesłuchania 50-latek przyznał się do zarzutów. Jak zeznał, myślał o zabójstwie matki "od jakiegoś czasu". - Chciał jej ulżyć w cierpieniu i także uniknąć konieczności opiekowania się nią w przyszłości. Jednocześnie wskazał, że bardzo kochał matkę i nie wie, czemu ją zabił - relacjonuje rzeczniczka prokuratury.

Oskarżony twierdził również, że sam planował popełnić samobójstwo, ale bał się, że matka nie poradzi sobie z jego śmiercią.

Biegli nie mieli wątpliwości co do poczytalności

Reklama

Z uwagi na zachowanie mężczyzny oraz treść jego zeznań powołano biegłych psychiatrów i psychologów. Po obserwacji psychiatrycznej jednoznacznie stwierdzili, że w chwili popełnienia zbrodni Robert M. miał pełną świadomość swoich czynów i mógł pokierować swoim postępowaniem. Rozpoznane u niego zaburzenie osobowości nie stanowi podstawy do podważenia poczytalności.

- Motywacja podejrzanego nie znajduje żadnego racjonalnego usprawiedliwienia, stanowiąc wyraz skrajnego egoizmu oraz całkowitej obojętności wobec osoby najbliższej, która wymagała wsparcia i pomocy - podkreśla prokurator Łukasiewicz.

Reklama

Robert M., kawaler z wyższym wykształceniem, niekarany wcześniej, przebywa w areszcie od dnia zatrzymania. Grozi mu kara od 15 lat więzienia do dożywocia. Sprawę rozpozna Sąd Okręgowy w Legnicy.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości