Mordercy 27-letniej Anastazji Rubińskiej z Wrocławia, która w czerwcu ubiegłego roku na greckiej wyspie Kos została brutalnie zgwałcona i zamordowana, grozi dożywocie. Grecka prokukatura minuta po minucie odtworzyła już ostatnie chwile życia wrocławianki. 33-letni dziś Salahuddin S. z Bangladeuszu w grudniu stani przed miejscowym sądem. Nie przyznaje się do winy.
Pochodząca z Wrocławia 27-letnia Anastazja skończyła w Polsce technikum fryzjerskie, pracowała jako hostessa i modelka. W maju ubiegłego roku razem ze swoim partnerem wyjechała do Grecji. Zamieszkali w miejscowości Marmari na wyspie Kos. Oboje pracowali w restauracji pięciogwiazdkowego hotelu.
12 czerwca Anastazja miała wolne. Jej chłopak pracował. Mieli spotkać się wieczorem. Około godziny 20 Anastazja była w miejscowym markecie. Kupiła wino. - Siedziała sama przy płocie pod sklepem i je piła - zeznała później policji ekspedientka. Około godz. 20.30 do kobiety dołączyło pięciu mężczyzn z Pakistanu i Bangladeszu. Niedługo później Polka odjechała z jednym z nich - 32-latkiem - na motocyklu. - Ten człowiek mieszka tu od wielu lat. Pracował głównie na osiedlach - mówiła sprzedawczyni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Jak by nie dawała to by żyła.