Reklama

Zabójstwo młodej wrocławianki na greckiej wyspie Kos. Tak wyglądały jej ostatnie chwile

04/11/2024 14:34

Mordercy 27-letniej Anastazji Rubińskiej z Wrocławia, która w czerwcu ubiegłego roku na greckiej wyspie Kos została brutalnie zgwałcona i zamordowana, grozi dożywocie. Grecka prokukatura minuta po minucie odtworzyła już ostatnie chwile życia wrocławianki. 33-letni dziś Salahuddin S. z Bangladeuszu w grudniu stani przed miejscowym sądem. Nie przyznaje się do winy.

Pochodząca z Wrocławia 27-letnia Anastazja skończyła w Polsce technikum fryzjerskie, pracowała jako hostessa i modelka. W maju ubiegłego roku razem ze swoim partnerem wyjechała do Grecji. Zamieszkali w miejscowości Marmari na wyspie Kos. Oboje pracowali w restauracji pięciogwiazdkowego hotelu.


12 czerwca Anastazja miała wolne. Jej chłopak pracował. Mieli spotkać się wieczorem. Około godziny 20 Anastazja była w miejscowym markecie. Kupiła wino. - Siedziała sama przy płocie pod sklepem i je piła - zeznała później policji ekspedientka. Około godz. 20.30 do kobiety dołączyło pięciu mężczyzn z Pakistanu i Bangladeszu. Niedługo później Polka odjechała z jednym z nich - 32-latkiem -  na motocyklu. - Ten człowiek mieszka tu od wielu lat. Pracował głównie na osiedlach - mówiła sprzedawczyni.

Reklama


O godzinie 22.30 Anastazja zadzwoniła do swojego chłopaka. Była pijana. Przekazała, że do domu zawiezie ją "znajomy na motocyklu". Nie zawiózł. Później wrocławianka wysłała jeszcze do chłopaka swoją lokalizację, ale gdy mężczyzna zjawił się zaraz na miejscu, Anastazji już tam nie było. O godz. 23.30 jej telefon zalogował się pięć kilometrów dalej. Potem był już nieaktywny. Aparat znaleziono po jakimś czasie w jednym z pustostanów niedaleko Marmari. Ktoś wyciągnął z niego kartę SIM.
 
Policja zatrzymała w tej sprawie mieszkańca Bangladeszu Salahuddina S. Zarzucono mu porwanie. - W swoich zeznaniach przyznał, że miał kontakt seksualny z 27-latką - pisał portal dikaiologitika.gr. Mężczyzna miał wykorzystać fakt, że wrocławianka była kompletnie pijana. Zarzekał się jednak, że później odwiózł kobietę pod sklep kilka kilometrów od swego domu. Policja pobrała od mężczyzny próbki kodu DNA. W jego mieszkaniu znaleziono bilet lotniczy do Bergamo we Włoszech. Kupił go już po zaginięciu Anastazji. To właśnie ten bilet szczególnie zaniepokoił śledczych. W mieszkaniu znaleziono też dwie szklanki do piwa, dwa noże, skręconego papierosa w popielniczce, poplamioną damską bluzkę z blond włosami, pomarańczową bluzę i czerwoną bluzkę. Badania wykazały, że są tam także ślady kodu DNA Anastazji.

 
Kilka dni później w zaroślach około kilometra od domu 32-latka odnaleziono ciało wrocławiankk. Zabójca umieścił je w foliowym worku na śmieci, porzucił w krzakach i zasypał suchą trawą oraz gałęziami. Zwłoki zawinął w prześcieradło.

 
Greccy śledczy przez ponad rok próbowali odtworzyć minuta po minucie ostatnie chwile życia wrocławianki. Dopiero osiem miesięcy po zabójstwie odnaleziono jej torebkę. Była otwarta, ale - jak twierdzą greckie media - nic z niej nie zniknęło. Bezpośrednią przyczyną śmierci 27-latki było uduszenie. Z
 
Śledztwo właśnie się zakończyło. Jak ustalił Onet, 2 grudnia rozpocznie się proces 33-latka z Bangladeszu. Odpowie za porwanie, gwałt i zabójstwo. Prokuratura domaga się dla niego dożywocia.
 

 

 




g

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Master - niezalogowany 2024-12-03 19:56:12

    Jak by nie dawała to by żyła.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości