Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia Rafała Z., ps. "Kojot", do niedawna jednego z najbardziej poszukiwanych polskich gangsterów. Mężczyzna odpowie za zbrodnię sprzed 22 lat. Przed sądem stanie dopiero teraz, bo długimi latami ukrywał się m.in. w Hiszpanii. Udawał tam... Rumuna.
"Kojot" ma dziś 51 lat. Gdy doszło do zabójstwa, był 29-latkiem.
Poszło o dług. Ofiarą zbrodni był lichwiarz Robert S. Wśród osób, którym pożyczył pieniądze, był właściciel wyciągu narciarskiego w Świeradowie - Zdroju. A że pieniędzy nie oddawał, Robert S. chciał przejąć wyciąg.
Jak wynika z ustaleń śledztwa, 5 sierpnia 2003 lichwiarza zwabiono wtedy do hurtowni budowlanej, w której czekało na niego kilku mężczyzn. - Otoczyli go, a następnie oddali do niego co najmniej sześć strzałów z broni palnej krótkiej, kaliber 9 mm oraz nie mniej niż cztery strzały z broni palnej kaliber 5,6 mm. Spowodowali u pokrzywdzonego rozległe obrażenia w postaci ran postrzałowych kończyn górnych i dolnych, pleców w okolicy lędźwiowej oraz klatki piersiowej, skutkujące zgonem - opisuje prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.
Trzech morderców sąd dawno już skazał. Czwartym miał być właśnie "Kojot" - znany polski gangster. Po zbrodni w Jeleniej Górze zapadł się pod ziemię. - Uciekł z Polski i ukrywał się w różnych krajach, często zmieniając miejsca pobytu, posługując się fałszywymi danymi osobowymi. W tym czasie poszukiwany był listem gończym, czerwoną notą Interpolu oraz europejskim nakazem aresztowania. Sprawca został zatrzymany na terenie Hiszpani. W chwili zatrzymania podawał, że jest obywatelem Rumunii - opowiada prokurator.
"Kojot" nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Złożył wyjaśnienia. Jest w areszcie. - Biegli psychiatrzy, którzy zbadali oskarżonego orzekli, że w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów miał on w pełni zachowaną zdolności rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem - podkreśla prokurator.
Rafałowi Z. grozi od 8 lat więzienia do dożywocia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze