Reklama

Złe miłego początki. Śląsk zaczyna rok od porażki ze Stelmetem

02/01/2020 20:36

Polegli tam, gdzie w tym sezonie przegrywa każdy. W swoim pierwszym meczu w 2020r. koszykarze Śląska Wrocław ponieśli porażkę na wyjeździe ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra 78:83 i nie zostali pierwszą drużyną, która pokonała zespół z Zielonej Góry na ich parkiecie.

Ostatni mecz 2019r. przyniósł Śląskowi jakże wyczekiwane przełamanie w Hali Orbita. Zwycięstwo z Astorią Bydgoszcz strąciło wrocławianom spory kamień z serca. Już na początku nowego roku przyszło im zmierzyć się z kolejną serią. Tym razem jednak chodziło o znakomitą passę ich rywali na własnym parkiecie. Stelmet Zielona Góra to aktualny wicelider tabeli, co wynika m.in. z tego, że jak dotąd pozostają niepokonani na własnym parkiecie. Triumfowali we wszystkich siedmiu spotkaniach w Zielonej Górze. Jakby tego było mało, ostatni mecz przegrali 11… października. Śląsk stanął zatem przed niezwykle dużym wyzwaniem.


Choć wrocławianie byli w tym meczu tzw. „underdogiem”, to już od początku dokładali wszelkich starań, by udowodnić, że papier to tylko papier, a rzeczywistość kreują oni. Udało im się stosunkowo szybko wyjść na prowadzenie 10:4. Jednak po przespanym początku do gry wrócili gospodarze. W tym sezonie słyną oni z bardzo agresywnej i aktywnej defensywy, o czym Śląsk szybko się przekonał i przez ponad 4 minuty nie mógł zdobyć choćby punktu. Stelmet głównie dzięki punktom Jarosława Zyskowskiego odrobił straty i objął prowadzenie, ale pierwszą kwartę zielonogórzanie wygrali tylko 19:18.

Reklama

Gospodarze w drugiej kwarcie pokazali kilkakrotnie dlaczego są wiceliderem tabeli. Jednakże Śląsk miał asa w rękawie. Praktycznie przez całą pierwszą połowę ich absolutnym liderem był Devoe Joseph. Kanadyjczyk ostatnio był w dość przeciętnej formie, ale jak wreszcie się przebudził, to nie było na niego sposobu. Joseph szalał na parkiecie, trafiając prawie wszystko, niezależnie czy za dwa punkty, za trzy czy z wolnych. Tylko w dwóch pierwszych kwartach rzucił 22 punkty, czyli ponad połowę dorobku Śląska. Dzięki temu to wrocławianie niespodziewanie schodzili na przerwę prowadząc 41:40.


Niestety dla samych siebie, zawodnicy z Wrocławia na trzecią kwartę wyszli „z opóźnieniem”. Pierwsze punkty w niej zdobyli dopiero po pięciu minutach. Stelmet stłamsił ich agresywną obroną, podwajając krycie na najważniejszych graczy. Przez to chociażby Śląsk miał po trzech kwartach aż 15 strat na koncie. Gospodarze ograniczyli też zapędy Devoe Josepha. W pewnym momencie prowadzili już dziesięcioma punktami. Wrocławianie jednak w końcówce otrząsnęli się i zmniejszyli straty. Przed ostatnią kwartą zielonogórzanie prowadzili 57:55.

Reklama

W czwartej kwarcie Śląsk usilnie starał się odrobić straty. Jednak na niemal każde zdobyte przez nich punkty, Stelmet odpowiadał swoim celnym rzutem. Spore problemy sprawiał wrocławianom Jarosław Zyskowski, który rzucał celnie przede wszystkim z dystansu. Po stronie Śląska po bezproduktywnej trzeciej kwarcie do punktowania powrócił Joseph, co zwiastowało mnóstwo emocji w końcówce. Goście cały czas trzymali kontakt z gospodarzami i czyhali na ich ewentualne błędy. Na pół minuty przed końcem zniwelowali nawet straty do zaledwie dwóch punktów, ale popełnili błąd w kryciu, który poskutkował celną „trójką” Joe Thomassona, która praktycznie zamknęła mecz. Ostatecznie Śląsk przegrał 78:83.


Skazywani na porażkę wrocławianie postawili zielonogórzanom bardzo trudne warunki. Po raz kolejny pokazali, że wciąż robią postępy, a trener Oliver Vidin przybył do zespołu z jasnym planem działania. Tym razem zabrakło bardzo niewiele. Stelmet to drużyna, która w tym sezonie potrafi wygrać nawet gdy nie idzie w pełni dobrze i Śląsk się o tym przekonał. Jednak na pewno ich postawę można oceniać w miarę pozytywnie. Szczególnie trzeba wyróżnić Devoe Josepha, który rzucił aż 31 punktów. Owszem Kanadyjczyk zgasł nieco w trzeciej kwarcie, ale nie zmienia to faktu, iż po kilku słabszych meczach wreszcie znów był liderem zespołu.

Reklama

Okazja do powrotu na zwycięskie tory nadarzy się w niedzielę 12 stycznia. Koszykarze Śląska udadzą się wówczas do Radomia, by o godz. 17:30 zmierzyć się z tamtejszym HydroTruckiem.


Stelmet Enea BC Zielona Góra – Śląsk Wrocław 83:78


Stelmet: Gordon 13, Zyskowski 20, Hakanson 4, Meier 3, Thomasson 8 oraz Traczyk 0, Witliński 0, Ponitka 4, Mąkowski 0, Zamojski 14, Radić 17, Koszarek 0


Trener: Żan Tabak


Śląsk : Dorn 7, Joseph 31, Humphrey 6, Gabiński 3, Łączyński 9 oraz Gibson 9, Musiał 0, Jodłowski 0, Dziewa 6, Kulon 0, Chrabascz 7, Leńczuk 0

Reklama

Trener: Oliver Vidin


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości