30-letni kierowca najpierw potrącił biegacza na poboczu drogi, a następnie uciekł z miejsca wypadku. Potem spalił swoje audi w lesie. Teraz grożą mu 3 lata więzienia.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w piątek, 10 października, po godzinie 15, na drodze krajowej nr 30 w miejscowości Krzewie Wielkie pod Gryfowem Śląskim. Znany ultramaratończyk Paweł Kuryło, który od lat przemierza Polskę, promując trzeźwość, został potrącony przez samochód osobowy.
Według ustaleń policji, kierujący audi podczas manewru wyprzedzania stracił panowanie nad pojazdem, wpadł w poślizg i potrącił biegacza. Samochód zahaczył również o specjalny wózek, który sportowiec ciągnął ze sobą – auto ciągnęło go przez około 200 metrów. Kuryło wpadł do rowu i został ranny, jednak - na szczęście - nie doznał obrażeń zagrażających życiu.
Sprawca nie zatrzymał się, by udzielić pomocy poszkodowanemu. Uciekł z miejsca zdarzenia, a następnie porzucił podpalił samochód w lesie na terenie powiatu lubańskiego.
Policjanci z komisariatu w Gryfowie Śląskim, którzy błyskawicznie pojawili się na miejscu zdarzenia, rozpoczęli poszukiwania auta. Szybko udało się je odnaleźć – płonące audi potwierdzono jako to, które brało udział w wypadku.
W toku dalszych działań funkcjonariusze zatrzymali 30-letniego mieszkańca powiatu lubańskiego. Mężczyzna przyznał się do kierowania samochodem. Okazało się, że nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów, był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem narkotyków. Swoje zachowanie tłumaczył „szokiem” po wypadku.
- W niedzielę, 12 października, został on doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim, gdzie usłyszał zarzuty, m.in. nieudzielenia pomocy osobie poszkodowanej. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności – przekazała policja w Lwówku Śląskim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze