Śląsk Wrocław pokonał Lecha w Poznaniu 3:1 w spotkaniu 4. kolejki PKO Ekstraklasy. Podopieczni Vitezslava Lavicki objęli prowadzenie w 6. minucie, kiedy rzut karny wykorzystał Robert Pich, ale po kwadransie było już 1:1 - gola wyrównującego strzelił Darko Jevtić. Niedługo potem dwa ciosy wyprowadził Łukasz Broź, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
Prawy obrońca WKS-u przy stanie 1:1 - zaledwie kilkadziesiąt sekund po stracie gola - uderzył technicznie z linii pola karnego, czym kompletnie zaskoczył golkipera gospodarzy. Opadająca piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Lecha. W 26. minucie Krzysztof Mączyński znalazł Brozia na prawym skrzydle i zagrał do niego z rzutu wolnego, a ten raz jeszcze wpisał się na listę strzelców, tym razem uderzeniem głową lobując Mickeya van der Harta.
Jak przystało na hit tej serii gier i mecz na szczycie, spotkanie rozpoczęło się piorunująco. Już w 5. min strzał Przemysława Płachety ręką w polu karnym zatrzymał Thomas Rogne i sędzia Szymon Marciniak wskazał na "wapno". Rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Robert Pich. Śląsk błyskawicznie objął prowadzenie w Poznaniu, ale Kolejorz, wspierany przez ponad 30 tysięcy kibiców, nie złożył broni. Po kwadransie gry było już 1:1. Na lewej flance znalazł się Darko Jevtić, który precyzyjnym strzałem zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie.
Śląsk, by odzyskać prowadzenie, potrzebował jedynie dwóch minut. Świetną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Przemysław Płacheta, zagrał do włączającego się do ataku Dino Stigleca, a ten dośrodkował przed pole karne. Tam na piłkę czekał Łukasz Broź i technicznym uderzeniem znów wyprowadził WKS na prowadzenie. Wrocławianie nie zamierzali na tym poprzestać. Dziesięć minut później było już bowiem 3:1 po... kolejnej bramce Łukasza Brozia! Tym razem obrońca WKS-u najlepiej znalazł się w szesnastce rywala i po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego głową skierował piłkę do siatki. Po niesamowitej pierwszej połowie goście z Wrocławia prowadzili 3:1.
Po zmianie stron - jak można było przypuszczać - to gospodarze ruszyli do ataków. Pierwszy dobrą szansę na gola miał Christian Gytkjaer, ale przeniósł piłkę nieznacznie nad poprzeczką. Blisko trafienia był również Pedro Tiba, jednak z jego strzałem doskonale poradził sobie z kolei Matus Putnocky. Bramkarz Śląska, który ostatnie trzy sezony spędził w Kolejorzu, miał w drugiej połowie gry sporo pracy, z której ponownie wywiązywał się bez zarzutu, potwierdzając swoją wysoką formę na początku sezonu. Swoje szanse mieli takze wrocławianie - uderzali Robert Pich i Lubambo Musonda, ale wynik już nie uległ zmianie - Śląsk wywiózł z trudnego terenu trzy cenne "oczka".
Dodajmy, że Śląsk po piątkowym meczu znów zajmuje pierwsze miejsce PKO Ekstraklasy, a Łukasz Broź z trzema trafieniami jest wspólnie z Darko Jevticiem liderem klasyfikacji strzelców.
Lech Poznań - Śląsk Wrocław 1:3 (1:3)
Bramki: Jevtic 14 - Pich 6 (k), Broź 16, 26
Lech: van der Hart - Gumny, Rogne, Crnomarkovic, Kostewycz (70 Makuszewski), Amaral (55 Puchacz), Muhar (80 Tomczyk), Tiba, Jevtic, Jóźwiak, Gytkjaer.
Śląsk: Putnocky - Broź (84 Dankowski), Celeban, Golla, Stiglec, Musonda, Mączyński, Łabojko, Pich, Płacheta (89 Łyszczarz), Exposito (71 Cholewiak).
żółte kartki: Rogne, Jevtic, Tiba, Gumny oraz Golla, Mączyński.
czerwona kartka: Mączyński (Śląsk, 90, za drugą żółtą).
sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
widzów: 32 307.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze