Reklama

Pobicie na św. Antoniego. Wśród napastników lekarz rezydent z Borowskiej?

17/04/2018 14:45

Wrocławska prokuratura wyjaśnia sprawę marcowej bójki z ul. św. Antoniego, gdzie trzej mężczyźni mieli dotkliwie pobić dwóch innych i zeznać, że powodem awantury była czerwona czapka, na głowie jednej z ofiar. Nieoficjalnie mówi się, że jednym z napastników był lekarz rezydent ze szpitala przy ul. Borowskiej. Medyk obecnie przebywa na urlopie i ma zakaz pozyskiwania informacji na temat stanu pobitego pacjenta.

– Do zdarzenia doszło w dniu 25 marca 2018 roku około godziny 00.35 przy ulicy św. Antoniego we Wrocławiu. Sprawcy uderzali i kopali pokrzywdzonych, a następnie uciekli z miejsca zdarzenia. Krzysztof M. po uderzeniu pięścią w głowę przez jednego z nich upadł na twarde podłoże, doznając obrażeń ciała w postaci krwiaka podczaszkowego wymagającego interwencji neurochirurgicznej ze względów życiowych. Obrażenia te stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu. Radosław P. z kolei doznał opuchlizny nosa – mówi prok. Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej.


Sprawców zdarzenia udało się zatrzymać 29 marca. Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu, wyjaśniając, że ich zdaniem była to po prostu ogólna bójka i to oni się bronili.

Reklama

Z wyjaśnień złożonych w prokuraturze wynika, że powodem całego zajścia była czerwona czapka, którą miał na głowie Krzysztof M. To mężczyzna, który do dziś przebywa na oddziale Intensywnej Terapii szpitala przy ul. Borowskiej.


– Działania Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu koncentrują się na ratowaniu życia Krzysztofa M., który obecnie przebywa w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii gdzie jest otoczony profesjonalną opieką medyczną. Lekarze określają jego stan jako stabilny. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej – informuje Monika Kowalska, rzeczniczka prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Reklama

Władze szpitala wyjaśniają też, czy jednym z podejrzanych o pobicie faktycznie jest lekarz rezydent zatrudniony przy Borowskiej. – Jeśli zdarzenia dotyczące brutalnego pobicia Krzysztofa M. w nocy z 24 na 25 marca w centrum Wrocławia, w którym miał uczestniczyć jeden z lekarzy rezydentów się potwierdzą, wyciągniemy wszelkie możliwe konsekwencje w tej sprawie. Stanowczo potępiamy takie zachowanie, uznając ja za niegodne zawodu lekarza, którego misją jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – zapewnia Monika Kowalska, która informuje, że szpital wystąpił już do policji, prokuratury oraz rzecznika odpowiedzialności zawodowej DIL o przekazanie oficjalnych informacji na temat tego zdarzenia.


– Obecnie nie mamy możliwości rozwiązania umowy z lekarzem rezydentem. Kodeks pracy ściśle reguluje, kiedy pracodawca może ją rozwiązać. Jednocześnie informujemy, że obecnie lekarz rezydent nie przebywa na terenie szpitala – jest na urlopie. Ma także zakaz wglądu w dokumentację medyczną pacjenta oraz zakaz pozyskiwania od lekarzy informacji na temat stanu jego zdrowia – dodaje rzeczniczka.


bas

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości