W środę wieczorem na wrocławskim Rynku kilkudziesięcioosobowa grupa złożona głównie z przedstawicieli środowiska kibicowskiego upamiętniła 36. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Podczas manifestacji jej uczestnicy spalili zdjęcie jednego z europosłów.
Manifestanci zbierając się na wrocławskim Rynku chcieli przypomnieć o wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku i upamiętnić działaczy antykomunistycznej opozycji, którzy zginęli podczas stanu wojennego.
Grupa manifestantów w sercu miasta pojawiła się około godziny 18:30 z banerem „Śmierć Wrogom Ojczyzny”. Uczestnicy zgromadzenia przynieśli też na Rynek zdjęcie europosła Michała Boniego, które ostatecznie zostało spalone.
Według manifestujących Boni wraz z pięcioma innymi europosłami Platformy Obywatelskiej, zdradzili swój kraj głosując w listopadzie za rezolucją Parlamentu Europejskiego dotyczącą stanu praworządności w Polsce, której konsekwencją może być wprowadzenie nałożenie na Polskę sankcji.
Biorący udział w manifestacji Roman Zieliński po wydarzeniach na Rynku napisał, że „element happeningowy”, jakim było spalenie zdjęcia Boniego miał na celu przetestowanie intencji obecnych władz. – Michał Boni nie miał pejsów ani jarmułki, widniał natomiast na tle niebieskiej flagi z żółtymi elementami, oraz czerwonych szmat. Nie jest to również kobieta, zatem odpadną podejrzenia, że jest to jakiś czyn antyfeministyczny. Na razie organizator ma z tej „okazji” wezwanie na komendę. Zobaczymy, czy nasza władza będzie ścigać tych, którzy są przeciw Polsce, czy tych, którzy są przeciwko tym, którzy Polskę zdradzają – czytamy w oświadczeniu Zielińskiego zamieszczonym na łamach portalu Fan Śląsk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze