Wszystkie strony wygłosiły już mowy końcowe na procesie apelacyjnym ws. śmierci Igora Stachowiaka. Sąd Okręgowy we Wrocławiu rozpatruje odwołanie od wyroku sądu I instancji, który skazał byłych policjantów na kary od 2 do 2,5 roku więzienia. Wyrok mamy usłyszeć jeszcze w lutym.
Przypomnijmy, że chodzi o sprawę z 2016 roku, kiedy to podczas przesłuchania na komisariacie policji przy ul. Trzemeskiej zmarł 25-letni wówczas Igor Stachowiak. Jak się później okazało, do śmierci młodego wrocławianina doszło po tym, jak jeden z funkcjonariuszy kilkukrotnie raził go prądem z paralizatora.
Sąd pierwszej instancji orzekł, że cała czwórka, byłych już policjantów jest winna znęcania się nad Igorem. Łukasz R., który bezpośrednio miał użyć paralizatora, został skazany na 2,5 roku więzienia, a pozostali trzej funkcjonariusze na 2 lata.
Z wyrokiem tym nie zgodzili się zarówno skazani w pierwszej instancji, jak i oskarżyciele posiłkowi i prokuratura. Rodzina zmarłego domaga się przekazania sprawy do ponownego rozpoznania oraz zmiany kwalifikacji czynu ze znęcania się na spowodowanie śmierci. Z kolei obrońcy oskarżonych domagają się uniewinnienia, a jeżeli to będzie niemożliwe to przekazania do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji.
W trakcie pierwszej rozprawy apelacyjnej o możliwość złożenia zeznań uzupełniających poprosił Adam W . Były policjant przekonywał, że nie brał bezpośredniego udziału w feralnym przeszukaniu, a w toalecie, gdzie ono się odbywało znalazł się, bo zobaczył szamotaninę z policjantami.
W poniedziałek na rozprawie pojawili się dwaj z czterech byłych policjantów Adam W. i Paweł P.
– Bardzo żałuję, że nie chodziłem na rozprawy w sądzie rejonowym. Tak, jak już wcześniej tłumaczyłem, bałem się, że w związku z prowadzoną w tej sprawie nagonką wszystkich negatywnych rzeczy, które miały miejsce – mówił w poniedziałek Adam W., który poprosił o sprawiedliwy wyrok. – Żałuję, że w pomieszczeniu, w którym to zdarzenie miało miejsce, nie było monitoringu. Ułatwiłoby to pokazanie, że moja obecność była tam przypadkowa i chwilowa – tłumaczył były funkcjonariusz.
Na sali sądowej obecny był też ojciec Igora , który nie zabrał jednak głosu. Jego pełnomocnik mówił, że oczekuje on od sądu sprawiedliwości dla swojego syna. – Sprawiedliwy wyrok w tej sprawie, to byłby wyrok, który nazywa zachowania oskarżonych po imieniu: tortury. Używając sformułowania „znęca się”, bagatelizujemy ogrom cierpienia zadanego przez tych, którym powierzamy nasze bezpieczeństw o – przekonywał adwokat.
Rozprawa została odroczona do 19 lutego. To wtedy najpewniej usłyszymy prawomocny wyrok lub decyzję o przekazaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze