Nawet 5 lat w więzieniu może spędzić wrocławianin zatrzymany przez policjantów w związku z kradzieżą prądu i gazu. Mężczyzna „lewe” podłączenia do swojego mieszkania wykonał w jednej z kamienic na Nadodrzu. Pracownicy pogotowia gazowego nie mieli wątpliwości, że takie działania stwarzały poważne zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób.
– Choć wydawałoby się, że historie o kradzieży prądu należą do przeszłości, to jak pokazuje przykład z Ołbina, nadal zdarzają się tego typu sytuacje. Czasem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa informują policjantów pracownicy firm zajmujących się dystrybucją energii elektrycznej, a czasem na ślady kradzieży trafiają sami funkcjonariusze – mówi sierż. szt. Krzysztof Marcjan z wrocławskiej policji.
Tym razem to sami mundurowi ujawnili kradzież. Ich uwagę przykuły kable wystające ze ściany jednej z kamienic na Nadodrzu. – Doświadczonym policjantom automatycznie nasunęło się podejrzenie, że prawdopodobnie ktoś postanowił obejść licznik energii elektrycznej, aby po prostu za nią nie płacić. Tego typu zachowanie to jednak nic innego, jak pospolita kradzież, za którą grozić może kara nawet pozbawienia wolności – komentuje policjant.
Podejrzenia te potwierdzili pracownicy firmy energetycznej. Podczas kontroli podejrzane wydało się też podłączenie mieszkania do gazu. Na miejsce wezwane zostało pogotowie gazowe, którego pracownicy stwierdzili, że „wpięcie” jest nielegalne i stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób.
– W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa z art. 160 oraz 278 Kodeksu karnego, funkcjonariusze zatrzymali 42-latka. Teraz mężczyznę czekają poważne konsekwencje nieodpowiedzialnego zachowania. Wrocławianin stanie przed sądem, który będzie mógł orzec karę nawet 5 lat pozbawienia wolności – wylicza sierż. szt. Krzysztof Marcjan.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze