Tylko dziesięciu minut zabrakło Śląskowi Wrocław do tego, by wywalczyć zwycięstwo z Legią Warszawa. Wrocławianie mocno pracowali, aby sięgnąć po wygraną, ale musieli się zadowolić remisem 1:1.
Jeszcze kilka tygodni temu Śląsk był zespołem tak rozbitym, że podział punktów w meczu z Legią wydawał się być poza jego zasięgiem. Ale odkąd zespół objął trener Tadeusz Pawłowski, w Śląsku widać oznaki zmian na lepsze. W meczu z aktualnym mistrzem Polski Śląsk mógł się podobać. Wrocławianie zagrali ambitnie, walecznie, w porównaniu z wcześniejszymi swoimi meczami byli też zespołem lepiej zorganizowanym i bardziej aktywnym w ofensywie. Legioniści we Wrocławiu też pokazali się z niezłej strony i oba zespoły zafundowały kibicom porządne widowisko.Od pierwszego gwizdka sędziego Pawła Gila oba zespoły starały się narzucić swoje warunki gry, wychodząc wysoko na połowę rywala i maksymalnie utrudniać wyprowadzanie akcji. I trzeba przyznać, że legioniści prezentowali się nieco lepiej, a do 20. minuty powinni prowadzić dwoma golami. Ale debiutujący w Legii młody Słowak Ondrej Duda musiał chyba toczyć mocną walkę z tremą, bo zmarnował wyśmienite okazje. Najpierw jego strzał z bliska w wyśmienity sposób obronił Marian Kelemen, a w 18. minucie Duda uderzając niemal spod linii bramkowej posłał piłkę… w wyższe rzędy trybun wrocławskiego stadionu. I sam nadal nie wie chyba, dlaczego tak przestrzelił. Kilka minut później obrońcy Śląska dość nieodpowiedzialnie obchodzili się z piłką we własnym polu karnym, a ich gapiostwo próbował wykorzystać Miroslav Radović. Po jego strzale znów świetnie spisał się Kelemen, ratując swój zespół przed utratą bramki.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze