Prokuratura postawiła Michałowi T., 35-letniemu mieszkańcowi Wrocławia, zarzuty za atak gazem pieprzowym na dwóch kierowców MPK podczas ich pracy. Mężczyzna przyznał się do winy. Oto, co będzie musiał teraz zrobić.
Prokuratura oskarżyła 35‑letniego Michała T. o spryskanie gazem pieprzowym dwóch kierowców MPK w trakcie kursów autobusów we Wrocławiu. Atak uznano za tzw. występek o charakterze chuligańskim, co znacząco podnosi potencjalny wymiar kary.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 25 listopada br. Wrocławian jechał dwoma autobusami - linii 133 i „A” – i w obu pojazdach brutalnie zaatakował kierowców. - Sprawca użył wobec nich gazu pieprzowego, gdy prowadzili pojazdy i wykonywali obowiązki służbowe. Kierowcy w chwili ataków byli w trakcie pracy, co oznacza, że korzystają z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym - przekazała Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
W czasie przesłuchania w charakterze podejrzanego Michał T. przyznał się do obu czynów i miał wyrazić skruchę. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji, zobowiązując go do stawiania się raz w tygodniu w komisariacie.
Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego grozi co do zasady grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 3 lat. W tym przypadku zarzucane czyny zakwalifikowano jednak jako występki o charakterze chuligańskim, co oznacza zaostrzenie odpowiedzialności karnej.
Przy takim charakterze czynu sąd musi wymierzyć karę nie niższą niż dolna granica ustawowego zagrożenia, podniesioną o połowę, co praktycznie może oznaczać wymiar kary sięgający nawet 4,5 roku więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.