Przypomnieli o sobie Bezpartyjni Samorządowcy. Ugrupowanie chce powalczyć w zbliżających się wyborach do wrocławskich rad osiedli. Celem jest wprowadzenie jak największej liczby kandydatów. Stowarzyszenie nawiązało już współpracę z grupą wrocławian i razem stworzyli koalicję Bezpartyjny Wrocław.
Można śmiało napisać, że w wyborach do rad osiedli prawdopodobnie osiągną sukces. Głównie dlatego, że poprzeczka zapewne zostanie zawieszona bardzo nisko. Czasami wystarczy po prostu się zgłosić, aby trafić do rady – bez żadnego głosowania. Tak było podczas poprzednich wyborów, kiedy po prostu na niektórych osiedlach chętnych do objęcia mandatów było tak mało, że radnym zostawał każdy, kto chciał. Gdy już do wyborów dochodziło, bo kandydatów było więcej niż miejsc, to często wystarczyło kilkadziesiąt głosów, aby odnotować sukces.
Trudno przypuszczać, że teraz zainteresowanie będzie dużo większe, choć lepszej frekwencji niż ostatnio akurat można się spodziewać. Nie z uwagi na rosnącą popularność rad osiedli, ale głównie dlatego, że w 2013 roku, frekwencja była żałośnie niska i wyniosła nieco ponad 3 proc.
Bezpartyjni Samorządowcy nie ukrywają jednak, że wybory i późniejsze działanie w radach osiedla mają być wstępem do poważniejszej próby sił, czyli wyborów samorządowych zaplanowanych na przyszły rok.
Przedstawiciele ugrupowania mają w radach osiedli otrzaskać się, zdobyć doświadczenie i zyskać popularność na osiedlach. Najaktywniejsi będą następnie startować w wyborach do rady miejskiej. Ile mandatów chcą wywalczyć? - Chcielibyśmy zdobyć przynajmniej siedem, czyli po jednym z każdego okręgu. To na pewno wykonalne zadanie – twierdzi Patryk Hałaczkiewicz, jeden z liderów Bezpartyjnych.
Przypomnijmy, że do obecnej rady miejskiej ugrupowanie wprowadziło jednego radnego: Sebastiana Lorenca. Jednak polityk opuścił Bezpartyjnych i przeszedł do Platformy Obywatelskiej. Lepiej ugrupowaniu poszło w wyborach do sejmiku województwa. Tam wprowadzono czterech radnych.
Wiadomo już, że to właśnie spośród nich wyłoniony będzie kandydat na prezydenta Wrocławia. Teraz faworytem wydaje się Patryk Wild, były wiceprezes MPK, dobrze orientujący się we wrocławskich realiach. Ale mocną pozycję ma również Aldona Wiktorska – Święcka. Polityk startowała w poprzednich wyborach i osiągnęła wtedy niezły wynik (11 proc.). Te dwa nazwiska padają w oficjalnych wypowiedziach polityków Bezpartyjnych.
Trzecią rozważaną kandydaturą – na razie nieoficjalnie - jest radna Ewa Zdrojewska. Nie ma co ukrywać, że atutem jest nazwisko. Na pewno taka kandydatura zrobiłaby sporo zamieszania podczas wyborów.
Przypomnijmy, że Bezpartyjni Samorządowcy byli kilka lat temu związani z prezydentem Wrocławia, Rafałem Dutkiewiczem. Polityk jednak opuścił ugrupowanie i następnie związał się z Platformą Obywatelską. Później Bezpartyjni wylansowali Pawła Kukiza, który osiągnął świetny wynik w wyborach prezydenckich. Współpraca z piosenkarzem w zasadzie na tym się skończyła.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze