Strażacy przywieźli do warsztatu samochodowego młodego człowieka z fragmentem auta na palcu. Gdy mężczyzna próbował samodzielnie wymienić klocki hamulcowe, złamał kciuka, a palec zaklinował się i ani drgnął. Było o krok od amputacji
Alarm w Wierzbnie pod Oławą ogłoszono po godzinie 13. - Podczas naprawy samochodu ręka mężczyzny utknęła w jednym z elementów pojazdu - poinformowali strażacy z miejscowej ochotniczej jednostki. Młody mieszkaniec Wierzbna wymieniał w aucie klocki hamulcowe. Gdy już je zdemontował, tłok hamulcowy zacisnął się. Złamał mężczyźnie kciuka i przycisnął tak nieszczęśliwie, że nie dało się go wyciągnąć.
Strażacy na wszystkie sposoby próbowali uwolnić kończynę, ale ta ani drgnęła. Na pomoc wezwali miejscowego mechanika. - Próbowałem pomóc na miejscu, ale bez narzędzi niewiele można było zrobić. Musieliśmy jechać do warsztatu - mówi portalowi TuWroclaw.com Mirosław Łucki.
Strażacy wycięli z auta całe urządzenie. Rannego mężczyznę z palcem w środku na sygnale przewieźli do warsztatu pana Mirosława. - Miałem już w głowie cały plan, co robić. Wpadłem na pomysł, że wykręcę z urządzenia silniczek, dzięki czemu tłok trochę zwolni. Gdyby to się nie udało, były jeszcze inne scenariusze. Trochę się namęczyliśmy, ale udało się. Strażacy bardzo pomagali. Każdy miał swoje zadanie - opowiada nam mechanik.
Przed warsztatem na rannego mężczyznę czekała już karetka. Z oswobodzonym, ale złamanym palcem zabrała go do szpitala. - Całe szczęście, że strażacy do mnie zadzwonili. Gdyby pojechali prosto na SOR, skończyłoby się przecież na amputacji palca. Śmieją się teraz, że jestem królem wioski. Ale to była praca zespołowa. Wszyscy zasługują na pochwałę - podkreśla pan Mirosław.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze