O dużym pechu może mówić 32-latek, który próbował ukryć się przed policjantami, skacząc na sąsiedni balkon. Nie dość, że wylądował w szpitalu, to grozi mu kara nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Policjanci postanowili sprawdzić, czy poszukiwany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu mężczyzna przebywa w jednym z mieszkań na terenie Rakowca. Drzwi otworzyła im jego partnerka, która próbowała przekonać funkcjonariuszy, że już od kilku tygodni nie widziała poszukiwanego 32-latka. Choć towarzyszący jej mężczyzna również twierdził, że podejrzanego na pewno nie ma w tym mieszkaniu, to policjanci postanowili to sprawdzić.
– 32-latek z Wrocławia chciał ukryć się na sąsiednim balkonie, ale okupił tę próbę złamaną nogą i innymi obrażeniami. Do policyjnego aresztu trafił więc z gipsem – mówi sierż. Krzysztof Marcjan.
Na miejscu zjawili się wezwany zastęp straży pożarnej z pobliskiej jednostki oraz zespół ratownictwa medycznego. – Policjanci wraz ze strażakami, za pomocą wysięgnika koszowego, sprawdzili stan leżącego na balkonie poszkodowanego mężczyzny. Okazało się, że był to właśnie poszukiwany 32-latek. Mężczyzna był przytomny, ale uskarżał się na ból obu stóp, miał też widoczne otarcia naskórka - dodaje Marcjan.
Zatrzymanego mężczyznę najpierw przewieziono do szpitala, a potem do policyjnego aresztu. Udowodniono mu popełnienie kilku przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. 32-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów. Okazało się, że popełnił je w warunkach recydyw. Sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Może mu grozić kara nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze