Godzina 22 nie uruchamia żadnego automatycznego zakazu hałasowania – „cisza nocna” to pojęcie, którego w polskim prawie po prostu nie ma. To jednak nie znaczy, że sąsiad może bezkarnie urządzić libację do rana. Tylko w ubiegłym roku wrocławska policja zanotowała ponad 1900 zgłoszeń dotyczących zakłócania spokoju. Sprawdzamy, gdzie w mieście jest najgłośniej.
- Ustawowej definicji ciszy nocnej po prostu nie ma - podkreśla asp. szt. Anna Nicer z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Ustawodawca posługuje się natomiast terminem „spoczynek nocny”, który zwyczajowo obejmuje godziny od 22 do 6 – choć w regulaminach hoteli, szpitali czy innych instytucji ten czas bywa wydłużony. Podstawą prawną do interwencji jest art. 51 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym ukarany może być każdy, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny lub właśnie spoczynek nocny.
Nie działa to jednak na zasadzie automatu – nie każdy „głośniejszy” dźwięk wydany po godzinie 22 stanowi wykroczenie. Policjanci, oceniając zgłoszenie, biorą pod uwagę natężenie hałasu, jego długość, miejsce zdarzenia oraz zachowanie osoby, która go wywołuje. - Każdą sytuację rozpatrujemy indywidualnie - zaznacza policjantka. Zasada działa też w drugą stronę - uciążliwe zachowanie może zakłócać porządek publiczny również w ciągu dnia, więc godzina 6 nie oznacza automatycznej licencji na hałaśliwe imprezy czy kłótnie.
Blisko dwa tysiące interwencji rocznie
Statystyki nie pozostawiają wątpliwości, że problem jest realny. W 2025 roku we Wrocławiu i powiecie wrocławskim odnotowano ponad 1900 przypadków zakłócenia spokoju lub spoczynku nocnego. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku takich zgłoszeń było już 900.
Co ciekawe, wakacje nie powodują wyraźnego skoku liczby interwencji – zmienia się jednak ich charakter. Policjanci coraz częściej muszą jechać nie do mieszkań, lecz na ulice, skwery, podwórka i w okolice lokali gastronomicznych, gdzie hałas generują większe grupy ludzi.
Najbardziej „głośnymi” rejonami miasta są takie osiedla jak Szczepin, Grabiszyn-Grabiszynek, Oporów oraz część Gajowic. Wysoką liczbę zgłoszeń notuje się także na rozległym obszarze od Przedmieścia Oławskiego przez Huby i Tarnogaj, po Księże, Jagodno i Brochów. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na przedmieściach – najmniej interwencji odnotowano w gminach Siechnice i Kobierzyce, a także w północno-wschodniej części Wrocławia, obejmującej Zakrzów, Kowale, Swojczyce, Wojnów i Pawłowice.
Gdy muzyka ucicha przed patrolem
Standardowa procedura wygląda tak: po zgłoszeniu patrol jedzie na miejsce i sprawdza, czy zakłócenie faktycznie miało miejsce. Jeśli funkcjonariusze potwierdzą wykroczenie, mogą zastosować pouczenie, wystawić mandat albo skierować sprawę do sądu – z czego, jak wynika z danych policji, najczęściej kończy się na pouczeniu.
Bywa jednak, że gdy patrol dojeżdża na miejsce, jest już cicho. To nie zawsze oznacza zamknięcie sprawy. Funkcjonariusze mogą wtedy sporządzić dokumentację, przesłuchać osobę zgłaszającą i ewentualnych świadków, a także zabezpieczyć nagrania. Dopiero po skompletowaniu materiału podejmowana jest decyzja – albo o skierowaniu wniosku do sądu, albo o zakończeniu czynności z powodu braku wystarczających dowodów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze