Przed sądem w Warszawie wrocławscy urzędnicy przegrali właśnie ważną sprawę dotyczącą przedłużającego się przetargu na odbiór odpadów od wrocławian. Dotychczasowe umowy z firmami śmieciowymi już wygasły. Miejska spółka Ekosystem przedłużyła je czasowo "z wolnej ręki". Miasto obiecuje, że przez kilka najbliższych miesięcy opłaty śmieciowe dla mieszkańców nie wzrosną. Ale co będzie potem, nie potrafi dziś powiedzieć.
- To największy miejski przetarg, a w grę wchodzą bardzo duże pieniądze. Od zainteresowanych udziałem w nim dostaliśmy 250 pytań dotyczących specyfikacji zamówienia. Kwestie związane z tym przetargiem toczą się nie tylko w sądzie. Złożono też kilkadziesiąt odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej. Zadaniem Ekosystemu jest maksymalne zabezpieczenie interesu Wrocławia, jego mieszkańców i mieszkanek - podkreśla Michał Guz z Urzędu Miejskiego Wrocławia.
W środę Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Wrocław musi zmienić warunki swojego przetargu. Chodzi o to, kto ma ponosić odpowiedzialność, gdy mieszkańcy nie będą sortowali odpadów na takim poziomie, jakiego oczekuje Unia Europejska. - Narzuciła ona na wszystkie samorządy w Polsce skokowy wzrost wymogów recyklingu - z 35% do 55% w ciągu zaledwie dwóch lat - tłumaczy Guz. Dotąd za spełnienie tego obowiązku odpowiadały we Wrocławiu firmy śmieciowe. Miasto chciało, by tak było nadal. Ale przedsiębiorcy się zbuntowali. Sprawa trafiła do sądu. Ten stwierdził, że miejscy urzędnicy nie mają racji.
- Uznał, że nie można obarczać wykonawców pełną odpowiedzialnością za osiągnięcie 55% poziomu recyklingu, gdyż zależy on przede wszystkim od jakości segregacji w gospodarstwach domowych i że za osiągnięcie tego poziomu powinno odpowiadać miasto Wrocław. Ponieważ to miasto, nie wykonawcy, ma wpływ na mieszkańców - przyznaje Michał Guz.
Co teraz? Zapewne wydłuży to jeszcze bardziej i tak ciągnący się już przetarg. - Odpady są i będą odbierane we Wrocławiu bez zmian. Zarówno jeśli chodzi o częstotliwość odbioru z miejsc gromadzenia odpadów, jak i świadczenie usług typu SZOP, SZOT czy odbiór gabarytów - zapewnia Urząd Miejski Wrocławia.
- Nowa rzeczywistość prawna zmusza nas do podjęcia natychmiastowych i zdecydowanych działań. Czekamy na pisemne uzasadnienie, aby szczegółowo przeanalizować argumentację sądu i na tej podstawie opracować nowe, skuteczne rozwiązania prawne i organizacyjne - zapowiada urzędnik.
Miasto chce też postawić na mocniejszą edukację. - Wyrok sądu jasno pokazuje, że klucz do uniknięcia kar za nieosiągnięcie poziomów recyklingu trzymamy w rękach my wszyscy - mieszkańcy Wrocławia. Jeszcze mocniej postawimy na współpracę z wrocławianami i wrocławiankami. Zintensyfikujemy kampanie edukacyjne dotyczące prawidłowej segregacji. Szukamy nowych, skutecznych rozwiązań. Będziemy aktywnie współpracować z innymi miastami w Polsce, by w dialogu ze stroną rządową wspólnie wypracować mechanizmy, które pozwolą nam sprostać unijnym wymogom w tych nowych, trudniejszych warunkach prawnych - zapowiada Michał Guz.
A co z opłatami za śmieci?
- Ten wyrok nie powinien wpłynąć na opłaty dla mieszkańców i mieszkanek. Sugerowanie na tym etapie, że może być inaczej, jest nieuprawnione - twierdzi urzędnik. Szybko jednak dodaje: - W najbliższych miesiącach, czyli w okresie obowiązywania umów z wolnej ręki, opłata odpadowa dla mieszkańców nie powinna się zmienić . Ostateczne ceny będą możliwe do określenia po rozstrzygnięciu postępowania przetargowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.