"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" to nagrodzona czterami Złotymi Globami i nominowana do Oscarów bardzo czarna komedia w klimacie najlepszych filmów Quentina Tarantino i braci Coen. Od piątku, 2 lutego, można ją oglądać w kinach.
Nagrodzony czterema Złotymi Globami film „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to aktorski majstersztyk w wykonaniu Frances McDormad (film „Fargo”), której godnie partnerują m.in. Sam Rockwell ("Zielona mila") i Woody Harrelson ("Siedem dusz", "Iluzja"). W trakcie oglądania tej produkcji rozmyślałem nad tym, że jakiekolwiek jest źródło ludzkiej głupoty, jeszcze się nie wyczerpało. Współczułem głównej bohaterce, podziwiając jej odwagę i walkę.
Być może najlepszym lekarstwem na przeżywany przez nią ciąg gorzkich rozczarowań jest śmiech. Zachwycił mnie tragikomiczny, gorzki czarny humor w nowym filmie reżysera "Siedmiu psychopatów", a zwłaszcza mistrzowskie dialogi i riposty.
Co prawda nie zawsze rozumiałem, czemu bohaterowie postępują właśnie tak, a nie inaczej, ale niezależnie od tego urzekła mnie ta filmowa opowieść z humorem i groteską rodem z najlepszych filmów braci Coen i Quentina Tarantino. To poniekąd połączenie filmowego "Fargo" z "Kill Billem".
Po seansie naszła mnie refleksja, że jakkolwiek życie bywa smutne i bolesne, to nie zawsze należy je brać na serio, a humor może być wspaniałym orężem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze