Reklama

Don Giovanni w domu wariatów. Arcydzieło Mozarta po brazylijsku w Operze Wrocławskiej [ZDJĘCIA]

30/01/2019 16:16

– W mojej inscenizacji Zerlina i Masetto wywodzą się z folkloru peruwiańskiego i boliwijskiego, a sam Don Giovanii odzwierciedla w jakiś sposób osobę wyjątkowego brazylijskiego artysty Arthura Bispo do Rosario – mówi André Heller Lopes, reżyser „Don Giovanniego”, nowego spektaklu Opery Wrocławskiej, której akcję osadził w domu dla obłąkanych, szpitalu – bibliotece. Premiera odbędzie się w sobotę, 9 lutego.

W Operze Wrocławskiej wystawiona zostanie historia nieustraszonego łowcy kobiecych serc, uwodziciela i cynika Don Giovanniego. To uniwersalna opowieść o ludzkich namiętnościach, niepohamowanej żądzy i karze, która dosięga głównego bohatera. – Mówią, że o gustach się nie dyskutuje, że ilu odbiorców – tyle zdań i opinii, jednak widzowie na całym świecie zgodni są co do jednego – „Don Giovanni” Wolfganga Amadeusza Mozarta jest arcydziełem opery w całej jej historii – podkreśla Marcin Nałęcz Niesiołowski.  


Południowoamerykański folklor

Reklama

– O doskonałości tej partytury świadczą nie tylko wyjątkowe arie, duety i ansamble, świetnie skomponowane sceny zespołowe, ale także zapadająca w ucho melodyka, genialna harmonika oraz idealne zespolenie warstwy muzycznej z librettem, którego dramaturgia i charakterystyka bohaterów nie ma sobie równych. W tym ostatnim zasługa to drugiego współtwórcy dzieła, librecisty Lorenzo da Ponte (którego 270. rocznicę urodzin obchodzimy w roku 2019), mającego niemałe doświadczenie dramatyczne, zdobyte między innymi przy współpracy z innymi wielkimi kompozytorami epoki – Antonio Salierim, Vincente Martinem y Soler, Giuseppe Gazzanigą czy samym Mozartem i jego „Weselem Figara” – dodaje dyrektor Opery Wrocławskiej.


– Dzisiejsza realizacja w Operze Wrocławskiej jest przedstawieniem wyjątkowym w kilku wymiarach – zarówno tym koncepcyjnym, jak i wykonawczym – mówi Marcin Nałęcz – Niesiołowski. – Przede wszystkim jej premiera przypada dokładnie 50 lat od czasu pierwszej inscenizacji „Don Giovanniego” w Operze Wrocławskiej; 8 lutego 1969 roku Lia Rotbaum wystawiła dzieło wybitne, totalne, pełne niuansów, na wiele lat zapadające w pamięć, które bez wątpienia przeszło do historii wielkich osiągnięć polskiej sceny operowej. Niezmiernie ważne było dla nas też zaproszenie realizatorów pochodzących z Brazylii – reżysera Andre Heller- Lopesa, scenografa Renato Theobaldo, kostiumografki Sofii di Nunzio i reżysera świateł Gonzalo Cordova, których zamiarem jest wystawienie spektaklu wielopoziomowego, bogatego w interpretacje, pozostawiającego widza z możliwością własnej oceny działań i zachowania protagonistów – podkreśla dyrektor Opery.

Reklama

– Mój „Don Giovanni” jest spektaklem klasycznym, ale zawierającym pewnego rodzaju inscenizacyjny pazur – mówi Andre Heller-Lopes. – W mojej inscenizacji Zerlina i Masetto wywodzą się z folkloru peruwiańskiego i boliwijskiego, sam Don Giovanii odzwierciedla w jakiś sposób osobę wyjątkowego brazylijskiego artysty Arthura Bispo do Rosario, a Komandor to wielka marionetka, którą można spotkać podczas widowiskowych karnawałów. Także użycie wielu intensywnych kolorów to nawiązanie do tradycji i zwyczajów Ameryki Południowej – dodaje.


Don Giovanni w domu dla obłąkanych

Reklama

– Ważny, jeśli nie najważniejszy, jest dla mnie element szaleństwa, w zasadzie na nim opiera się cała koncepcja przedstawienia, folklor to jedynie szczypta orientalnych przypraw – tłumaczy reżyser. – Kiedy na okrągło czytałem libretta Da Pontiego byłem zaskoczony jak wiele kwestii zawartych w tym tekście odnosi się do szaleństwa, w zasadzie w każdej scenie jest o nim mowa. Pomyślałem też, że Mozart i Da Ponte, chcąc podkreślić czasem mało realne zachowania i wyrażane emocje, świadomie osadzili miejsce akcji tej opery w Hiszpanii, jako że narodami południa rządzą silniejsze emocje, będące ciekawsze dramaturgicznie – a tym blisko już do szaleństwa. Mam świadomość mojego stereotypowego myślenia, ale właśnie o to uogólnienie mi chodzi. W tym odniesieniu owo wszechobecne szaleństwo ma swoje uzasadnienie – dodaje Brazylijczyk, który akcję „Don Giovanniego” umieścił w domu dla obłąkanych.


– Nie jest to zwykły szpital psychiatryczny, to szpital – biblioteka, inspirowany wielką biblioteką w portugalskiej Mafrze, zajmującą budynek osiemnastowiecznego pałacu, w którym nawet w czasach Mozarta istniał szpital, także dla osób z problemami mentalnymi – tłumaczy reżyser. – W spektaklu przedstawione są dwa światy – personelu medycznego oraz pacjentów. Można powiedzieć, że jesteśmy świadkami terapii szokowej Don Giovanniego, który ma silne zaburzenia umysłowe i może być niebezpieczny dla otoczenia. W jednej z piosenek jest mowa o tym, że zwykli ludzie pracują od do 9 do 17 i mają nudne życie, podczas gdy pacjenci szpitala psychiatrycznego mogą być kim chcą, choćby Napoleonami. I kto tu jest bardziej szczęśliwy? – pyta Brazylijczyk.

Reklama

Premiera „Don Giovanniego” będzie miała miejsce w sobotę, 9 lutego o godz. 19:00 w Operze Wrocławskiej. Bilety, w cenie 50-160 zł, można kupować w kasach i na stronie internetowej Opery.
   

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości