Kierowca szkolnego autobusy pędził przez miejscowość z zawrotną prędkością. Taranował znaki drogowe i zahaczał o inne samochody. Przerażone dzieci płakały, błagały mężczyznę by ten się zatrzymał. Ale on nie reagował. Słuchając kazania, mówił coś do siebie. Wreszcie po najechaniu na próg zwalniający wpadł na jedno z podwórek i uderzył w dom. Pięcioro dzieci zostało rannych. U kierowcy stwierdzono urojenia religijne. Prokuratorom mówił, że jego zachowaniem kierowała siła wyższa.
Do tego wstrząsającego wypadku doszło w Górze na Dolnym Śląsku w październiku ubiegłego roku. Teraz kierowca - 29-letni Jakub G. - usłyszał w sądzie wyrok. To dwa lata więzienia, przymusowe leczenie odwykowe oraz zakaz wykonywania zawodu kierowcy przez sześć lat i prowadzenia pojazdów przez cztery lata. Musi też zapłacić za szkody (to 106 tysięcy złotych) i wypłacić nawiązki uczestnikom wypadku - każda z 24 osób dostanie od 500 do 2000 złotych.
Jakubowi G. groziło nawet 10 lat więzienia, ale sąd uznał że działał "w stanie znacznie ograniczonej poczytalności".
- Tego dnia kierowca, będąc w nieodpowiednim stanie psychofizycznym, od początku jechał z bardzo dużą prędkością. Prowadził autobus jedną ręką, słuchając kazania i mówiąc do siebie - przypomina prokurator Liliana Łukasiewicz. - Przejeżdżał przez progi zwalniające bez zatrzymywania, staranował dwa znaki drogowe. Jeden z nich wybił przednią szybę autobusu. Następnie uszkodził mijający go pojazd, a także potrącił jadące przed nim dwa inne pojazdy. Po tym, po najechaniu na próg zwalniający, skręcił i wjechał autobusem na teren posesji położonej przy drodze, gdzie uderzył w bramę wjazdową i dwa pojazdy tam zaparkowane, a następnie w budynek mieszkalny, w którym znajdowały się 4 osoby - opisuje dalej.
W chwili wypadku był trzeźwy. Tego dnia nie był pod wpływem środków odurzających, choć - jak zauważa prokuratura - często je zażywał.
- Jakub G. początkowo przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Potwierdził stosowanie środków odurzających. Wyjaśnił, że jego zachowaniem kierowała siła wyższa, która nakazywała mu zachowanie w ten sposób - mówi Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
- Z uwagi na stwierdzone u podejrzanego urojenia o treści religijnej i w związku z tym wątpliwości co do stanu jego poczytalności, podejrzanego poddano obserwacji psychiatrycznej. Z ekspertyzy tej wynika, że Jakub G. zarzuconego mu czynu dopuścił się mając w stopniu znacznym ograniczoną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem. Było to spowodowane uzależnieniem mieszanym od kilku substancji psychoaktywnych w tym marihuany i amfetaminy, a także mieszanymi zaburzeniami osobowości spowodowanymi m.in. trudną sytuacją życiową - wyjaśnia prokurator. Zdaniem biegłych, kierowca wymaga leczenia odwykowego.
Jakubowi G. groziło od 1 do 10 lat więzienia, ale z uwagi na ograniczenie poczytalności w czasie popełnienia przestępstwa, sąd mógł zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary i skierować go do więzienia na mniej niż rok.
- Sąd nie skorzystał z takiej możliwości. W czasie rozprawy oskarżony przyznał się do popełnienia przestępstwa i wyraził skruchę. Przeprosił też pokrzywdzonych - informuje prokuratura. Jakub G. trafi za kraty na dwa lata. Karę będzie odbywał w systemie terapeutycznym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.