Do policjantów, którzy patrolowali ulicę Żmigrodzką, podjechał kierujący samochodem osobowym mężczyzna, który trąbił, mrugał światłami i wyprzedził radiowóz. Zaniepokojony kierowca oświadczył, że jedzie do szpitala ze swoim rocznym dzieckiem, które wymagało pilnej pomocy lekarskiej.
– Ulice były zatłoczone, a rodzice musieli jak najszybciej dotrzeć z synkiem do szpitala na ul. Koszarowej, gdzie dyżurowali lekarze toksykolodzy – mówi st. sierż. Dariusz Rajski. Policjanci szybko wyjaśnili ojcu zasady pilotażu, a następnie włączyli policyjną syrenę i ruszyli w drogę. Rodzice z dzieckiem jechali tuż za nimi.
Okazało się, że roczne dziecko przez chwilę przebywało w łazience, gdzie zjadło porcję proszku do prania. – Przypominamy, że wszelkie środki chemiczne należy przechowywać poza zasięgiem dzieci. Maluchy bardzo intensywnie eksplorują znajdującą się w domu przestrzeń i są zainteresowane wszystkim co nowe – podkreśla Rajski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze