Wolontariusze Ekostraży wciąż próbują odebrać właścicielowi kozła z nowotworem. Do tej pory wszystkie próby były nieudane, bo właściciel zachowuje się agresywnie. Przeklina i wyzywa wolontariuszy, a także uszkodził samochód Ekostraży.
Wolontariusze Ekostraży interweniowali w Sulistrowiczkach koło Sobótki. Tam na terenie jednego z gospodarstw domowych znajduje się kozioł z nowotworem w jamie ustnej. Jest tak źle, że w pysku zalęgają mu się larwy much.
- Diagnozę postawił tamtejszy weterynarz, który stwierdził, że zwierzę cierpi i trzeba je zabrać. Na miejscu zastaliśmy właściciela, który był - powiedzieć, że agresywny to za mało powiedziane. Uderzał kijem, wymachiwał widłami i proszę mi uwierzyć, że prawdopodobie nie miałby oporów, by komuś te widły wbiić w brzuch. Uszkodził nam też auto. Na patrol policji czekaliśmy 20 godzin. Oczywiście, w tym czasie właściciel zdążył zwierzę zabrać i gdzieś je ukrył. Nie ma zwierzęcia, więc nie ma jak kozła odebrać. Sprawa stanęła w miejscu, a gdyby nie opieszałość policji, finał mógłby być zupełnie inny - mówi Dawid Karaś z Ekostraży.
Policja ma nieco inne stanowisko. - W obecności policjantów ten mężczyzna nie stosował przemocy. Pouczyliśmy więc wolontariuszy Ekostraży, że jeśli chcą, mogą złożyć zeznania na komisariacie, bo naruszenie nietykalności cielesnej oraz uszkodzenie mienia jest rozpatrywane na wniosek pokrzywdzonego - mówi Mateusz Ziętek z biura prasowego wrocławskiej policji.
Wolontariusze wrocławskiej Ekostraży są bezradni. Nie chcą narażać swojego zdrowia i życia w walce z upartym właścicielem kóz, a jednocześnie woleliby, by zwierzę nie cierpiało i natychmiast zostało poddane leczeniu. Tymczasem w ocenie służb kozioł zniknął, a właściciel nikogo nie bije.
koziol
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze