Reklama

Wrocław: Po tragedii na Kazimierza Wielkiego Gruzini żałują i oskarżają zmarłego Polaka. "Powiedział, ze Gruzini kradną"

Ta tragedia wstrząsnęła Wrocławiem przed ponad rokiem. Była sobota, 27 stycznia 2024. Piąta nad ranem. Dwóch 25-letnich Gruzinów na ulicy Kazimierza Wielkiego zaatakowało Polaka, o dwa lata od nich młodszego mieszkańca Złotoryi. Kacper bawił się wcześniej w centrum Wrocławia. Jeden z mężczyzn pchnął go nożem w brzuch, Kacper nie przeżył. Dziś Gruzini przekonywali w sądzie, że do awantury doszło, bo młody Polak wyzwał ich od terrorystów.

Dziś we wrocławskim sądzie okręgowym ruszył proces Gruzinów. "Nikt nie chciał żeby to się wydarzyło" - mówili na ławie oskarżonych. Mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów.

- Iusif K. i Elmar M. uderzając pokrzywdzonego Kacpra S. między innymi pięściami w głowę, a także przy użyciu noża, zadali mężczyźnie szereg obrażeń, m. in. w postaci ran głowy i rany brzucha, które ze względu na swój charakter spowodowały jego śmierć - mówiła dzisiaj prokurator przed sądem.

- Bawiliśmy się w jednym z klubów w Pasażu Niepolda we Wrocławiu. Kiedy wychodziłem na zewnątrz, zauważyłem, że Elmar rozmawia z grupką osób - tłumaczył Iusif K. Widać było, że mogą się kłócić. Chciałem go stamtąd odciągnąć - przekonywał. - Mieliśmy przenocować w hotelu, a następnego dnia wrócić do Warszawy - opowiadał.

Reklama

- Stanąłem obok kolegi, chciałem się dowiedzieć co się dzieje. Kacper z Elmarem agresywnie rozmawiali, nie wiedziałem w czym jest problem. Próbowałem Elmara odsunąć. Odeszliśmy kilkanaście metrów dalej. Nie miałem przy sobie papierosów, prosiłem Elmara żeby poczekał na mnie. Wziąłem papierosy z auta i wróciłem do niego. Pokrzywdzony śmiał się w naszym kierunku szyderczo. Kacper w czasie kłótni powiedział, ze Gruzini kradną, są złodziejami - żalił się dalej. - Powiedziałem, że nie jesteśmy Gruzinami tylko Azerami. W naszej kulturze muzułmańskiej nie ma kradzieży - dodał Iusif K. Według jego relacji, Kacper miał powiedzieć też, że mężczyźni są terrorystami. Gruzin widział w jego kieszeni nóż.

Elmar K. i Kacper S. zaczęli się bić. Iusif K. pobiegł po nóż, który miał w aucie, bo jak sam mówił "chciał stanąć w obronie kolegi". - Nie wiedziałem, że się obróci, chciałem zaatakować go w rękę lub nogę - bronił się przed sądem. Pchnął nożem w Kacpra, mężczyzna wykrwawił się. Po wszystkim mężczyźni odjechali autem, zostawiając młodego mieszkańca Złotoryi bez pomocy. 

Reklama

- Dlaczego nie odeszliście od tej grupki ludzi? - pytała sędzia  Agnieszka Marchwicka. - Bo był spór - odparł krótko Iusif K. - Przyznaję się do winy. Nie zrobiłem tego celowo, nie było to zaplanowane. To nieszczęśliwy wypadek - mówił Elmar K.

Mężczyznom grozi dożywocie. 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2025 15:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości