- W ostatnim czasie zarówno na Jurka Owsiaka, jak i też na całą Fundację, wylał się hejt, który mnie osobiście dotyka. Boli mnie jako kobietę i przede wszystkim... mamę - pisze Kinga Mierzwiak, dziennikarka portalu TuWroclaw.com, mama dwuletniego Leonarda i miesięcznej Marty. - Czerwone serduszko to nie jest zwykła naklejka, którą w styczniu przyklejamy sobie do płaszczy. Nie robimy tego "dla szpanu". Nie robimy tego, bo tak się zwykło robić. My, mamy, robimy to, bo wiemy, co przeszłyśmy, kiedy walczyłyśmy o zdrowie i życie naszych dzieci.
Przed nami 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dla mnie i dla mojej rodziny to święto - co roku gramy razem z Jurkiem Owsiakiem. Co ciekawe, męża też poznałam w pewnym sensie dzięki WOŚP, bo spotkaliśmy się na Woodstocku. Ale tu nie o tym. W ostatnim czasie zarówno na Jurka Owsiaka, jak i też na całą Fundację, wylał się hejt, który mnie osobiście dotyka. Boli mnie jako kobietę i przede wszystkim... mamę. A jestem mamą już podwójnie.
Za pierwszym razem, kiedy na świat przychodził nasz synek Leonard, byliśmy przekonani, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież całe 9 miesięcy było dobrze. Potem 10 punktów w skali Apgar - super. Co mogło pójść nie tak? Tymczasem w drugiej dobie po porodzie usłyszeliśmy - hipokineza, czyli zmniejszona kurczliwość serduszka. Ci, którzy dziś krytykują WOŚP, może nie mają pojęcia, jakie to uczucie dla kobiety, która pierwszy raz zostaje mamą, usłyszeć, że coś z serduszkiem dziecka, jest nie w porządku. Leoś trafił na oddział patologii noworodka. Korzystał ze sprzętu oznaczonego czerwonym serduszkiem. A tuż obok niego leżały inne dzieci - w inkubatorach. To te maluszki, które urodziły się za wcześnie, przed 37. tygodniem ciąży (od 37. tygodnia ciążę uznaje się za donoszoną).
Na ścianach oddziału patologii noworodka wiszą (a przynajmniej wisiały wtedy, we wrześniu 2022 roku) karty z fotografiami wcześniaków i ich wagą urodzeniową - to te maluszki, które udało się uratować. Dzięki lekarzom, położnym i... WOŚP. Bo na tym oddziale sprzęt sygnowany jest serduszkiem WOŚP. Jako mama musiałam wtedy leżeć razem z mamami wcześniaków na oddziale patologii ciąży. Nam się udało - Leoś jest dziś całkiem zdrowy. Ale wtedy na korytarzu mijałam inną mamę - to, co wyrażała jej twarz, to największy smutek, jaki widziałam w całym swoim życiu. Smutek po stracie dziecka. Nie miała tyle szczęścia.
Chcę przez to powiedzieć, że choć dziś wiedza medyczna jest dużo większa niż 35 lat temu i dysponujemy specjalistycznym sprzętem (naszym mamom nie wykonywano w ciąży nawet USG, a dziś mamy USG 3D, 4D, badanie genetyczne NIFTY określające płeć już w 10. tygodniu czy echo serca płodu), to ciąża niejednokrotnie bywa walką o życie i zdrowie dziecka. Tak też było, kiedy oczekiwaliśmy naszego drugiego dziecka - tym razem córeczki.
Skoro pierwsza ciąża przebiegała dobrze, to co może pójść nie tak? Chciałam jak najdłużej pozostać aktywna zawodowo. Ale życie pisze swoje scenariusze. W 33. tygodniu pojechałam do szpitala. Wtedy po raz kolejny byłam na oddziale patologii ciąży - tym razem walczyliśmy o to, żeby dziecko nie było wcześniakiem i żeby donosić ciążę. Bo przedwczesny poród może wiązać się z licznymi negatywnymi konsekwencjami dla dziecka. Jakimi? Problemy z oddychaniem, zaburzenia neurologiczne, wady wzroku, słaby układ odpornościowy - to tylko niektóre z możliwych konsekwencji. Tydzień spędziłam w szpitalu. Wróciłam na oddział trzy tygodnie później. To był już 36. tydzień ciąży - przedwczesne skurcze i odpływanie wód. Diagnoza - czekamy do 37. tygodnia i poród będzie wywoływany. Antybiotyki, żeby nie doszło do zakażenia.
Udało się donosić ciążę. Marta Łucja urodziła się na początku 37. tygodnia, dzień przed Wigilią 2024 roku. Z niską wagą urodzeniową (2680 g). To i tak dużo, bo maluszki, które rodzą się przedwcześnie, nie osiągają nieraz nawet 2 kg. Miała jednak cechy "wcześniaka", dlatego zostaliśmy znów tydzień na obserwacji. Święta spędziliśmy w szpitalu, znów z serduszkiem WOŚP. Mimo wszystko były to najpiękniejsze święta, bo cieszyłam się, że wszystko jest dobrze, choć sama w drugiej dobie po porodzie trafiłam pod tlen i stałe monitorowanie EKG.
Ponadto każde dziecko po porodzie ma wykonywane badanie słuchu - to przesiewowe badanie również jest wykonywane dzięki WOŚP. W książeczce zdrowia dziecka znajdziecie certyfikat oznaczony serduszkiem. Dla porównania, wykonanie prywatnie pełnego badania słuchu u dziecka to koszt kilkuset złotych.
Dziś przedszkole, do którego chodzi Leoś, gra razem z WOŚP. Zorganizowało kiermasz ciast, z których dochód przeznaczony zostanie na tegoroczny cel WOŚP - na pomoc dzieciom z oddziałów onkologii i hematologii dziecięcej. Oprócz udziału w zbiórce upiekłam więc w tym roku ciasto z serduszkiem. Bo dla nas Finał WOŚP to święto życia.
Eskarbonka WOŚP - kliknij i wpłać online
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo może Ty, drogi Czytelniku, przeczytasz ten list, i przestaniesz szerzyć mowę nienawiści wobec Jurka, WOŚP, a tym samym wobec wszystkich mam, które dziś mają łzy w oczach, kiedy wrzucają monetę lub banknot do puszki oznaczonej serduszkiem WOŚP. Serio - ja kiedy przychodzę na Finał, kiedy uczestniczę w tym święcie na wrocławskim Rynku, mam łzy w oczach. Bo czerwone serduszko to nie jest zwykła naklejka, którą w styczniu przyklejamy sobie do płaszczy. Nie robimy tego "dla szpanu". Nie robimy tego, bo tak się zwykło robić. Robimy to, bo wiemy, co przeszłyśmy, kiedy walczyłyśmy o zdrowie i życie naszych dzieci.
Dziś patrzę na Martę i Leosia, kiedy słodko śpią i wiem, że są zdrowi dzięki lekarzom, położnym i WOŚP. To WOŚP-owe serduszko to też moje życie. A jeśli dalej mi nie wierzysz, przejdź się na brochowski oddział patologii noworodka i oddział patologii ciąży (obecnie oddział późnej ciąży, bo tak "lepiej" brzmi). Porozmawiaj z rodzicami tych maluszków, które walczą o życie w inkubatorach oznaczonych WOŚP-owym serduszkiem. Może wtedy zrozumiesz, jak wiele dobrego dla nas wszystkich zrobił WOŚP i Jurek Owsiak.
Kinga Mierzwiak, dziennikarka i mama dwuletniego Leonarda i miesięcznej Marty
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Każdy ma jakieś swoje wnioski- ja, choć "gram" zawsze z orkiestrą, to w tym roku mam mieszane uczucia. Wyszły na jaw dziwne rzeczy, jakieś firmy po rodzinie, ręka rękę myje, do tego tajemniczość i agresja Jurka. Nie rozumiem też, dlaczego twierdzi że pieniądze z WOŚP to nie publiczne pieniądze. Czyli jakie? Prywatne? Typu- dam ile zechcę a reszta moja? Finanse publiczne pochodzą z danin publicznych, czyli chyba jednak coś tu jest nie tak.
Każdy ma jakieś swoje wnioski- ja, choć "gram" zawsze z orkiestrą, to w tym roku mam mieszane uczucia. Wyszły na jaw dziwne rzeczy, jakieś firmy po rodzinie, ręka rękę myje, do tego tajemniczość i agresja Jurka. Nie rozumiem też, dlaczego twierdzi że pieniądze z WOŚP to nie publiczne pieniądze. Czyli jakie? Prywatne? Typu- dam ile zechcę a reszta moja? Finanse publiczne pochodzą z danin publicznych, czyli chyba jednak coś tu jest nie tak.