Choć wrocławskie produkcje chętnie angażują statystów i epizodystów, ich praca nie idzie w parze z atrakcyjnymi stawkami. Za dzień zdjęciowy wiele osób otrzymuje niskie stawki, często pracując od świtu do nocy. Aktorka z Wrocławia Eliza Głowicka-Wolska odsłania kulisy i mówi wprost - żal mi statystów, bo to ciężka praca.
We Wrocławiu oferty dotyczące statystowania i ról w epizodach można znaleźć głównie w mediach społecznościowych. To właśnie tam ogłaszają się różnego rodzaju agencje. Jedna z ofert - za jeden dzień zdjęciowy produkcja płaciła statyście 140 zł za około czternaście godzin pracy. Średnio dawało to około 10 zł za godzinę, do tego produkcja nie zwracała statyście za przejazd czy nocleg. Trzeba doliczyć również czas dojazdu na plan filmowy, gdzie odbywają się zdjęcia. Tak było na przykład w najnowszej produkcji Jana Holoubka, twórcy “Heweliusza”, który we Wrocławiu kręcił film “Dziki, dziki wschód”. Z kolei inna agencja za statystowanie w "Lombardzie" płaci od 75-90 zł. Role epizodyczne są już lepiej płatne, około 150-300 zł za dzień. Natomiast stawki za kontynuację roli mogą oscylować nawet wokół tysiąca złotych.
Co właściwie robi statysta? Jest to osoba, która pojawia się w firmie, teatrze lub reklamie telewizyjnej i odgrywa rolę tła w scenach zbiorowych. Jego celem jest wykonywanie zupełnie zwykłych czynności, takich jak obecność w kawiarni, na koncercie lub spacer w tłumie. Do statystowania w filmie potrzebne są osoby w różnym wieku, płci czy wyglądzie.
Aby zostać statystą, możliwości jest kilka. Można zarejestrować się w agencji aktorskiej i wypełnić zamieszczony na ich stronie formularz, albo szukać zleceń na własną rękę wpisując w wyszukiwarkę internetową frazę “statysta praca” lub dołączyć do różnych grup na w mediach społecznościowych, np. takiej jak “Castingi, Info Castingi, Epizodyści, Statyści, Praca w filmie” i znaleźć ofertę dla siebie.
Osobą, która o castingach, statystowaniu i rolach w serialach może już sporo powiedzieć jest Eliza Głowicka-Wolska. Obecnie regularnie występuje w "Dzielnicy Strachu”, "Sprawiedliwych Wydział Kryminalny”, "Policjantach i policjantkach". Zagrała też w komediowym wątku serialu "Święty" i w "Uroczysku" w scenach z Antonim Królikowskim.
- Raz byłam matką, która zabiła złego narzeczonego swojej córki, innym razem dyrektorką ośrodka dla seniorów, dyrektorką szkoły. Kilka razy panią weterynarz, a nawet bezdomną kobietą nadużywająca alkoholu - wylicza nasza rozmówczyni. Niedawno w "Dzielnicy Strachu” wcieliła się…w dawną siebie, czyli w dziennikarkę. - To ciekawy odcinek, pełen zwrotów akcji. Nota bene miałam okazję wreszcie zagrać w scenach ze znanym z filmów Patryka Vegi Tomaszem Oświecińskim - mówi.
W rozmowie z Tuwroclaw.com nie ukrywa, że zaczyna dostawać coraz wyższe stawki za role, zwłaszcza za epizody w popularnych serialach telewizyjnych emitowanych od wielu lat w publicznej telewizji. Nie jest to jednak łatwe zajęcie. - Ludzie spoza branży nie zdają sobie sprawy z tego, jaka to jest fabryka - opowiada o kulisach pracy aktorka. - Trzeba nauczyć się dobrze swojej roli, przyjechać na plan, zazwyczaj o wczesnych godzinach, potem garderoba, makijaż, w międzyczasie jest przegadywanie tekstu z innymi, nieraz coś się przedłuża i nie wiadomo ile trzeba poczekać na swoją kolej. Czasem jakiś epizodysta nie dojedzie na plan albo z niego…ucieknie – raz się to zdarzyło i scenę trzeba przełożyć na inną godzinę lub dzień. Często nagrywanie paru scen zabiera pół dnia, a nawet cały dzień – opowiada Eliza Głowicka-Wolska.
To zajęcie, które wymaga czasu. Ponadto ciężko połączyć pracę etatową z aktorstwem. Co innego, kiedy gra się główne, stałe role w serialu lub ma etat w teatrze, albo "wygra się" główną rolę w filmie fabularnym.
Żal mi statystów. To dość wyczerpujące zajęcie, praca na planie do 12 godzin, a stawki też nie zwalają z nóg. Praca statysty to głównie oczekiwanie, kiedy będzie można wejść na plan - mówi Eliza Głowicka-Wolska.
- Kiedy pytam się moich koleżanek-statystek, dlaczego biorą udział w różnych produkcjach opowiadają, że chcą poczuć atmosferę jaka panuje na planie. Jeszcze inni opowiadają, że chcą na żywo zobaczyć znanych aktorów czy założyć na siebie filmowe kreacje. Jedna pani marzyła, żeby założyć na siebie gorset, piękną długą suknię i poczuć się jak w dawnych czasach, bo to była produkcja historyczna. Jeszcze inna chciała zrobić sobie zdjęcie z ulubionym aktorem. Nie robią tego dla pieniędzy, tylko z chęci przeżycia przygody - puentuje aktorka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze