Od kilku miesięcy mówiło się, że na Dolnym Śląsku może powstać fabryka samochodów marki Jaguar. W grę wchodził teren inwestycyjny w Jaworze, przy budowanej drodze ekspresowej S3. Jednak koncern motoryzacyjny ostatecznie zdecydował się na Słowację. - Polska oferta była - w wymiarze pieniężnym - na tle oferty słowackiej duża mniejsza z prostego powodu, bo my mieliśmy dodatkowe argumenty za lokalizacją - wyjaśnia Janusz Piechociński.
O tym, że indyjski gigant motoryzacyjny Tata Motors, do którego należą od kilku lat brytyjskie marki Jaguar i Land Rover, szuka w naszej części Europy miejsca na ulokowanie zakładu produkcyjnego, mówiło się od dłuższego czasu. W grę wchodziło kilkanaście lokalizacji w Polsce, Czechach, Turcji, na Słowacji i Węgrzech.
Jeśli chodzi o grunty w Polsce, bardzo poważnym kandydatem był dolnośląski Jawor, który posiada atrakcyjne działki w pasie powstającej drogi ekspresowej S3, a niedawno ogłoszono, że powstanie tam Dolnośląska Strefa Aktywności Gospodarczej, funkcjonująca jako podstrefa Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Jednak ostatecznie Jaguar Land Rover zdecydował się na Słowację. Firma właśnie poinformowała o podpisaniu listu intencyjnego ze słowackim rządem. Nowa fabryka ma powstać w mieście Nitra na zachodzie kraju.
- Z swoim już ustanowionym przemysłem motoryzacyjnym wysokiej jakości, Słowacja to dla nas bardzo atrakcyjna opcja, z dużym potencjałem rozwojowym. Nowa fabryka uzupełni już istniejące placówki w Wielkiej Brytanii, Chinach i Indiach, a także powstający zakład w Brazylii - komentuje Ralf Speth, CEO firmy Jaguar Land Rover.
Zakład ma produkować rocznie około 300 tysięcy samochodów, a pierwsze auta powinny zjechać z taśmy produkcyjnej w nowej fabryce w 2018 roku.
W ciągu bieżącego roku ma być gotowe studium wykonalności całego przedsięwzięcia - na tej podstawie koncern podejmie ostateczną decyzję inwestycyjną.
Licytacja na oferty
Gdy pod koniec lipca do Wrocławia przyjechał minister gospodarki Janusz Piechociński, pytany o tę inwestycję mówił, że rząd jest obiektem dużych manipulacji i spekulacji oraz przecieków medialnych.
- Chodzi o składanie coraz bardziej szczodrych ofert dla inwestora. Próbuje nas się zmusić do licytowania się na oferty - podkreślał Janusz Piechociński.
W środę 12 sierpnia - w trakcie konferencji prasowej - Piechociński zdradził więcej szczegółów na temat samych negocjacji.
- Polska oferta była - w wymiarze pieniężnym - na tle oferty słowackiej duża mniejsza z prostego powodu, bo my mieliśmy dodatkowe argumenty za lokalizacją. Po pierwsze, większy potencjał ludzki, świetne kadry w tym zakresie. Po drugie, najważniejsze, w bliskiej odległości - wielkie możliwości części, akcesoriów i podzespołów najwyższej jakości, w tym także już dzisiaj dostarczane, jak układ napędowy do wszystkich marek Jaguara - tłumaczy Janusz Piechociński.
Szef resortu gospodarki przyznaje, że Polska targowała się bardzo twardo.
- Na finiszu negocjacji strona słowacka przedłożyła takie warunki wsparcia publicznego w takiej wysokości, że w naszym, polskim rachunku kontynuowanie dyskusji byłoby niepotrzebne, a rozłożenie korzyści i nakładów byłoby irracjonalne nie tylko z punktu widzenia miejsc pracy, które zostałyby utworzone, ale także obciążeń dla budżetu w przyszłości - wyjaśnia Janusz Piechociński.
Piechociński mimo wszystko cieszy się, że inwestycja będzie w Europie Środkowo-Wschodniej, co - jak podkreśla wicepremier - stworzy dodatkowe zapotrzebowanie na części, akcesoria i podzespoły, w których produkcji i eksporcie jesteśmy liderem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze