Wkrótce ruszy przebudowa ul. Okulickiego na wrocławskim Zakrzowie - urzędnicy właśnie podpisali kontrakt z wykonawcą. Tymczasem suchej nitki na projekcie tej inwestycji nie zostawiają wrocławscy rowerzyści. - Już niedługo będziemy mogli podziwiać, jak koncertowo zmarnować 12 milionów złotych - podkreślają rowerowi aktywiści i punktują błędy: zepchnięcie rowerzystów na chodnik, brak przejść dla pieszych czy bezzasadną wycinkę drzew.
W piątek rano spółka Wrocławskie Inwestycje podpisała umowę z firmą Skanska na przebudowę ul. Okulickiego na wrocławskim Zakrzowie.
Przypomnijmy, w ramach opiewającego na ponad 12 mln złotych kontraktu, wykonawca zajmie się przebudową tej ulicy na odcinku między ul. Przedwiośnie a Odolanowską wraz ze skrzyżowaniami i pętlą autobusową, a dodatkowo pojawi się nowa kanalizacja sanitarna i deszczowa.
Tymczasem planowaną inwestycję bardzo krytycznie oceniają rowerowi aktywiści.
- Niestety, 12,1 milionów nie będzie przeznaczone na podwyższenie komfortu życia mieszkańców poprzez podniesienie bezpieczeństwa i uspokojenie ruchu. Projekt sprzed sześciu lat zaserwuje zepchnięcie rowerzystów na chodnik najeżony wyjazdami bramowymi i wystającymi krawężnikami, brak przejść dla pieszych, czy w końcu bezzasadną wycinkę zdrowych drzew. Taki styl projektowania zdradza nieuleczalne naleciałości umysłowe rodem z PRL - tłumaczy Radek Lesisz z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Zdaniem rowerzystów, droga zaprojektowana została w taki sposób, aby przypadkiem nie zwolnić wpadających do Wrocławia kierowców.
- Piękna, długa, prosta szosa o szerokości 7 m aż zaprasza do szybkiej jazdy. Żadnych „bram wjazdowych” (fizycznych zwężeń i esowań jezdni wymuszających spowolnienie na wjeździe do miejscowości), żadnych pałętających się rowerzystów (won z jezdni na chodnik!), żadnego przejścia dla pieszych na odcinku pół kilometra, za to mamy szerokie pasy (2x3,5m) stosowane dla prędkości 100 km/h – no, aż żal zwalniać - ironizuje Lesisz.
Aktywiści zwracają też uwagę na sposób potraktowania kilkudziesięcioletnich, zdrowych drzew.
- Projekt zakłada, że powinniśmy się pożegnać m.in z trzema pięknymi lipami. Drzewa o obwodzie 100-130 cm zostały przeznaczone pod nóż, bo projektant wymyślił sobie, że akurat tam stanie "punkt kontroli MPK" oraz zbudowany zostanie peron przystankowy. Choć innego, wolnego od drzew miejsca wokół nie brakuje. Z niewiadomych przyczyn do wycinki został przeznaczony również kasztanowiec o obwodzie ponad półtora metra - wylicza Radek Lesisz.
Jak podkreślają rowerzyści, pracownia projektowa w trakcie konsultacji społecznych zupełnie nie uwzględniła opinii przesłanych przez Wrocławską Inicjatywę Rowerową w 2007 roku. Przez to, jak tłumaczą aktywiści, na ul. Okulickiego powstaną takie "kwiatki" jak wystające krawężniki, skrzyżowania o paranoicznej geometrii prowadzenia ruchu rowerowego i chodnik, po którym obligatoryjnie muszą poruszać się rowerzyści.
Rowerzyści wystosowali w tej sprawie do urzędników dwa pisma.
- Jedno dotyczy kwestii czysto technicznych i jest adresowane do inwestora - są to nasze postulaty sprowadzające się w rzeczywistości do "perfumowania kupy", czyli naniesienia poprawek, które mogłyby zostać wdrożone jeszcze na tym etapie, aczkolwiek nie zmieniające głównych założeń projektu. Drugie pismo, adresowane do wiceprezydenta Adama Grehla, dotyczy poniekąd sprawy nierowerowej - drzew, lecz w dalszej części lektury sygnalizujemy problem systemowy z projektami - trupami z szafy. A to już bezpośrednio dotyczy rowerzystów... - podsumowuje Radek Lesisz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze