Takiego tłumaczenia sprawcy wypadku policjanci dotąd jeszcze nie słyszeli. - Myślałem, że wjechałem w znak - przekonywał ich 31-letni kierowca citroena, który po potrąceniu rowerzysty uciekł z miejsca wypadku.
Kilka godzin później kierowca sam zgłosił się na policję. - Dotarła do niego informacja, że go szukamy. Mężczyzna tłumaczył, że był przekonany, iż uderzył w znak drogowy - opowiada Wioletta Polerowicz.
Analiza nagrań z monitoringu potwierdziła, że to faktycznie ten kierowca prowadził auto. Dostał 5000 zł mandatu i 10 punktów karnych. - Ucieczka z miejsca kolizji to nie tylko brak odpowiedzialności, ale poważne wykroczenie drogowe, które niesie za sobą surowe konsekwencje. Każdy uczestnik zdarzenia ma obowiązek udzielenia pomocy i zabezpieczenia miejsca kolizji - przypomina policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze