W środę na placu Solnym odbył się cichy protest osób, które wyrażają sprzeciw i żal przeciwko wydarzeniom, które miały miejsce w lipcu w Łodzi.
Przypomnijmy, że w drugiej połowie lipca w Łodzi doszło do drastycznej zbrodni wobec 26-letniej kobiety. Przez dziesięć dni była wielokrotnie gwałcona i bita przez trzech mężczyzn. Po ty czasie udało jej się uciec z mieszkania, w którym ją przetrzymywano i zawiadomić rodzinę. Kobieta trafiła do szpitala, przeszła szereg operacji, ale niestety pomimo tego w wyniku odniesionych obrażeń zmarła.
- Spotkaliśmy się po to, żeby wyrazić sprzeciw wobec ostatnich wydarzeń, czyli gwałtom w Polsce oraz żeby zwrócić uwagę na problem - mówił Robert Reisigova-Kielawski, jeden z organizatorów protestu. - Gwałt nie jest takim tematem, by go politycznie używać do nienawiści wobec obcokrajowców - dodał.
Kilkadziesiąt osób ubranych na czarno zebrało się pod małą iglicą na placu Solnym, zapalili świece i utworzyli krąg, łapiąc się za ręce. Kilka minut stali tak w ciszy. - To taki nasz pokojowy wyraz bezradności wobec tego, co dzieje się w organach ścigania - przyznał Reisigova-Kielawski.
Podobne protestu odbyły się w kilku miastach w Polsce, m.in. w Katowicach, Łodzi, Warszawie, Gdański i Krakowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze