Koniec przygody piłkarzy Ślaska Wrocław z Pucharem Polski, i to w fatalnym stylu. W meczu 1/8 finału rozgrywek zespół trenera Stanislava Levego przegrał z Jagiellonią Białystok 0:1 i odpadł z dalszej rywalizacji. Decydującą o losach spotkania bramkę Śląsk stracił przez głupi błąd obrońców już w doliczonym czasie gry.
W weekend Śląsk przegrał w Zabrzu z Górnikiem 2:3. To była porażka wstydliwa, bo wrocławianie prowadzili 2:0, ale dali sobie wydrzeć zwycięstwo w doliczonym czasie gry, kiedy zabrzanie strzelili dwa gole. Można było oczekiwać, że Śląsk wyciągnie wnioski z tej wpadki. Nic bardziej mylnego. W meczu z Jagiellonią wrocławscy piłkarze popełnili ten sam błąd.Patrząc na skład Śląska Wrocław, który trener Stanislav Levy wystawił do walki od pierwszej minuty, można było mieć pewne obawy o losy tego spotkania. W meczowej osiemnastce zabrakło Sebastiana Mili i Tomasza Hołoty. Tego pierwszego na pozycji rozgrywającego zastąpił dawno niewidziany Mateusz Cetnarski. Sporo roszad czeski trener dokonał także w obronie. Na jej prawej flance wystawił Odeda Gavisha, a jednym ze stoperów był Rafał Grodzicki. A w bramce zagrał kolejny rezerwowy, Marian Kelemen. Szkoleniowiec z Czech nieco więc zaryzykował, w meczu o dużą stawkę - bo Puchar Polski to jednak łatwiejsza niż ta ligowa droga do europejskich pucharów - wystawiając wcale nie swój najsilniejszy skład.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze