Jeśli sąd apelacyjny podtrzyma wyrok pierwszej instancji, 47-letnia księgowa z Wrocławia pójdzie na 1,5 roku do więzienia. Kobieta miała okradać firmę, w której pracowała oraz wrocławską fundację, w której odpowiadała za rachunki. Na konto swoje i swojego syna przelała w sumie prawie 400 tysięcy złotych.
To nie był jeden raz. Skazana kobieta pracowała jako główna księgowa w jednej z wrocławskich spółek. - Do zakresu obowiązków i odpowiedzialności oskarżonej należało prowadzenie działalności spółki związanej z rachunkowością, podatkami, rachubą płac, ubezpieczeniami społecznymi i kwestiami kadrowymi - wylicza w uzasadnieniu wyroku sędzia Mariusz Wiązek. Kobieta miała m.in. odbierać pieniądze pochodzące z utargu i przez wpłatomat przekazywać je na konto firmy. Początkowo tak robiła. Ale w końcu zwietrzyła interes. Zamiast na rachunek swojego pracodawcy, część pieniędzy wpłacała na swoje prywatne konto, czasem też konto syna. - Kwota jaka została przywłaszczona i wpłacona na rachunek bankowy oskarżonej lub jej syna wyniosła 108 743,88 zł - wyliczył sędzia.
W tym samym czasie kobieta pracowała też dla jednej z fundacji. Wynagrodzenie za usługi księgowe miała sama przelewać sobie na konto. I tak robiła. Tyle, że kwoty były znacznie wyższe. - W okresie od 2018 r. do 14 marca 2023 r. oskarżona dokonała nienależnych jej przelewów z rachunku fundacji na swoje konto bankowe lub rachunek bankowy swojego syna w kwocie 266 432,82 zł - czytamy w uzasadnieniu wyroku. Kolejnego klienta w podobny sposób księgowa oszukała na kilkanaście tysięcy złotych.
- Łącznie oskarżona przywłaszczyła środki pieniężne w wysokości 392 506,75 zł - podsumował sędzia. I skazał ją na półtora roku więzienia bez zawieszenia, a dodatkowo nakazał oddać okradzionym klientom pieniądze.
- Materiał dowodowy wykazał, iż oskarżona działała ze z góry powziętym zamiar przywłaszczenia pieniędzy od wszystkich podmiotów pokrzywdzonych, który to zamiar był rozciągnięty w czasie. Istniał on już podczas dokonywania pierwszego przywłaszczenia i nie był to plan obejmujący jednorazowe działanie - podsumował sędzia Mariusz Wiązek. - Zauważyć należy też, iż proceder ten skończył się dopiero wówczas, gdy inne osoby ujawniły w toku kontroli nieprawidłowości związane z środkami finansowymi podmiotów pokrzywdzonych. To również oznaczało, zdaniem sądu, iż oskarżona w całym tym okresie działała właśnie z tym samym, podjętym pierwotnie zamiarem.
Wyrok przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu zapadł w marcu. Nie jest prawomocny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze