Wpadł, bo jadąc autostradą A4 korzystał z telefonu komórkowego. Ale to był dopiero początek problemów kierowcy busa z Ukrainy, zatrzymanego przez wrocławską policję na autostradzie A4. Podróż zakończył w kajdankach, bo nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego ma dwa różne prawa jazdy, na dodatek oba fałszywe.
"Łapy na dach, nogi szeroko" - tak policjant skończył rozmowę z kierowcą, gdy próbował dociec, dlaczego Ukrainiec ma dwa różne prawa jazdy z różnymi datami urodzenia, a do tego nie widać na nich odpowiednich zabezpieczeń, a wypisane są cyrylicą, choć nie powinny.
- Za to przestępstwo kierowca usłyszał zarzut posłużenia się podrobionymi dokumentami, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności - informuje podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskej Policji we Wrocławiu. Natomiast za rozmowę przez telefon w trakcie jazdy 43-latek otrzymał 500 zł mandatu i 12 punktów karnych
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze