Wiele osób w ostatnim czasie narzeka na opóźnienia w dostarczeniu korespondencji. – Nie wyrabiamy się, bo jest nas za mało – tłumaczą listonosze. Poczta Polska chce zatrudnić kolejnych doręczycieli, ale nie ma chętnych, bo mało kto chce wykonywać ten zawód za oferowaną stawkę. Listonosze zapowiadają, że w najbliższy poniedziałek zanim ruszą do swoich rejonów odwiedzą kierownictwo spółki.
– Poczta Polska dąży do katastrofy. Z powodu niskich zarobków, a także odbierania godności naszej pracy, która przekształciła się w niewolniczą harówkę ta firma w końcu się stoczy w przepaść. Mamy dość rozbiórek, braków kadrowych i przerzucania pracy na coraz mniej liczną załogę, co odbija się też na jakości z perspektywy klienta – piszą listonosze zgromadzeni wokół grupy Listonosze Polska i zapowiadają, że 23 stycznia zbiorą się pod urzędem przy ul. Kasińskiego.
Strajk przed Pocztą Główną ma się rozpocząć o godzinie 7:00. Strajkujący domagają się podwyższenia miesięcznej stawki o 1000 zł brutto. To zdaniem listonoszy, nie tylko poprawi warunki majątkowe obecnych doręczycieli, ale przede wszystkim zachęci kolejne osoby do podjęcia pracy w Poczcie Polskiej.
Jak zaznaczają organizatorzy poniedziałkowa pikieta będzie pierwszym elementem akcji strajkowej. – Od czegoś trzeba zacząć, więc zanim przejdziemy do ostrzejszych działań, chcemy przeprowadzić pikietę ostrzegawczą dla zarządu, aby miał ostatnią szansę przemyśleć sytuację. Jeśli to nie poskutkuje, przejdziemy do dalszych działań – zapowiadają.
Według danych z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń znaczna część polskich listonoszy zarabia niewiele więcej niż 1 600 zł netto.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze