Reklama

Ludzie Jarosa żegnają się z pracą w urzędzie marszałkowskim. Czy to początek czystki?

31/10/2017 10:05

Czy w urzędzie marszałkowskim przeprowadzana jest czystka, której celem jest pozbycie się ludzi z otoczenia Michała Jarosa? Z pracą pożegnało się właśnie dwóch dyrektorów, bliskich współpracowników posła Nowoczesnej, który zamierza startować w wyborach na prezydenta Wrocławia.

Urząd marszałkowski (a dokładnie jego posady) jest starannie podzielony pomiędzy wiele ugrupowań politycznych. Pracują w nim członkowie Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego (DRS dominuje, marszałek wywodzi się z tego ugrupowania), Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Nowoczesnej.


Teraz skład pracowników wywodzących się z tej ostatniej partii nieco się zmienił. Z UMWD pożegnał się bowiem Piotr Uhle, radny miejski partii Ryszarda Petru, który zajmował stanowisko wicedyrektora wydziału dialogu społecznego. Uhle, oprócz tego, że jest prominentnym działaczem .N, to jest też prawą ręką posła tej partii – Michała Jarosa.

Reklama

– Dla mnie to oczywiste. Pozbywają się ludzi związanych z Michałem. Wszystko dlatego, że ten chce startować w wyborach, czyli jest konkurentem Jerzego Michalaka (członka zarządu województwa, DRS – przyp. red.) - słyszymy od osoby świetnie zorientowanej w sprawach urzędu.


Z dyrektorską posadą żegna się też Adam Zawada. Dotąd piastował odpowiedzialną funkcję dyrektora departamentu marszałka. – Prawda jest też taka, że marszałek Cezary Przybylski regularnie pozbawiał go kompetencji. Nie był do końca zadowolony z pracy Zawady – mówi nam jeden z ważnych urzędników.

Reklama

– Znam Michała JarosaStanisława Huskowskiego, ale przede wszystkim jestem związany z Marszałkiem Cezarym Przybylskim. To dla niego pracowałem przez ostatnie lata. Jeśli chodzi o zmianę kompetencji, to trzeba wiedzieć, że to naturalny proces – mówi nam Zawada.


Zawada formalnie nie jest członkiem Nowoczesnej. Natomiast od lat jest oddanym współpracownikiem Jarosa, z czym zresztą nigdy się nie krył.


Zarówno Uhle, jak i Zawada – w teorii – odchodzą z własnej inicjatywy. - Piotrek miał dość tej pracy. Czuł, że jego zdolności nie są odpowiednio wykorzystywane, tylko dlatego, że jest z .N a nie DRS. Od jakiegoś czasu był też na celowniku. Wyliczano mu każde najdrobniejsze spóźnienie, atmosfera była bardzo słaba – mówi nam jeden z politycznych przyjaciół Uhlego.

Reklama

Sam radny miejski wypowiada się o wszystkim bardzo spokojnie. – To ja zainicjowałem rozstanie z urzędem. Od kilku miesięcy dojrzewa we mnie pomysł na własną firmę, czas go zrealizować – mówi nam Piotr Uhle.


W UMWD wciąż ważne stanowiska zajmują kolejne osoby związane z Jarosem i Nowoczesną. Tadeusz Grabarek, szef Nowoczesnej na Dolnym Śląsku uważa, że jeśli i one pożegnają się z pracą w urzędzie, to nic złego się nie stanie. – Skoro niektórzy chcą prowadzić takie rozgrywki, to nie najlepiej to świadczy. Jeśli członkowie mojej partii zostaną zwolnieni, to nie mam zamiaru rozpaczać. Bo dzięki temu będą mieli więcej czasu na pracę dla Nowoczesnej. Sam prowadzę dużą firmę, która potrzebuje fachowców. Jak będzie trzeba, to po prostu ich zatrudnię, do tego za lepsze pieniądze, niż mają w urzędzie – dodaje Grabarek.

Reklama

U Grabarka pracy na razie szukać nie będzie musiał Adam Zawada. Wprost z urzędu marszałkowskiego trafi do spółki miejskiej Stadion Wrocław. Będzie tam wiceprezesem odpowiedzialnym na imprezy i komercjalizację obiektu. – Dostałem pracę na stadionie, co jest dla mnie wielkim wyzwaniem oraz szansą na rozwój. W UMWD przepracowałem ponad trzy lata i ten czas oceniam bardzo dobrze – kończy Zawada.


Marcin Torz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości