Maksymilian F., oskarżony o zastrzelenie dwóch policjantów we Wrocławiu, uczestniczy w czwartek w rozprawie online. Choć opinie biegłych wskazują, że w chwili tragedii był niepoczytalny, sąd wciąż nie wydał decyzji o jego dalszym losie. Czy sprawa zakończy się umorzeniem, a mężczyzna trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać.
Maksymilian F. nie uczestniczy w rozprawie osobiście, połączył się z sądem online. - Dzisiaj za zamkniętymi drzwiami odbywają się czynności związane z przesłuchaniem podejrzanego Maksymiliana F., przesłuchiwani są także świadkowie - powiedziała Tuwroclaw.com Joanna Podwin, rzeczniczka Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Okazuje się jednak, że w czwartek (11 września) nie dowiemy się, czy podejrzany uniknie kary, a sprawa zostanie umorzona. Sąd musi przesłuchać jeszcze biegłych. W październiku zaplanowano jeszcze jedną rozprawę. - To wtedy będą przesłuchiwani biegli - powiedziała nam rzeczniczka. Czy to właśnie wtedy zapadnie ostateczna decyzja sądu? Czy mężczyzna wyjdzie na wolność? Tego na razie nie wiadomo.
Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską, a Maksymilianowi F. groziło dożywocie. Do strzelaniny doszło w grudniu ubiegłego roku we Wrocławiu. Zginęli w niej dwaj policjanci. Zostali postrzeleni z broni czarnoprochowej podczas przewożenia do aresztu Maksymiliana F., zatrzymanego wcześniej mężczyzny skazanego za oszustwo. Obaj policjanci od początku pobytu w szpitalu byli w stanie krytycznym. Obaj mieli bardzo poważne rany głowy. Gdy po strzelaninie przypadkowy kierowca znalazł ich w radiowozie, nie dawali oznak życia.
Maksymilian F. wiele miesięcy spędził na obserwacjach psychiatrycznych. Lekarze z Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, a wcześniej ci ze Szpitala Psychiatrycznego przy Areszcie Śledczym w Szczecinie nie mieli wątpliwości - zabójca policjantów w chwili gdy strzelał do policjantów, był niepoczytalny. - Wszyscy powołani biegli stwierdzili, że Maksymilian F. bezwzględnie wymaga umieszczenia w ramach środka zabezpieczającego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym o maksymalnym stopniu zabezpieczenia - mówiła niedawno Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.