Wrocławscy policjanci na autostradzie A4 zatrzymali jadącego „pod prąd” nietrzeźwego kierowcę samochodu osobowego. Mężczyzna miał w organizmie blisko 3,5 promila alkoholu. Teraz grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Wszystko działo się 13 listopada około godz. 20.30, gdy funkcjonariusze wrocławskiej drogówki otrzymali informację o kierowcy poruszającym się autostradą A4 „pod prąd”. Według zgłoszenia jechał on od strony Zgorzelca w kierunku Wrocławia.
– Do policjantów dotarła również informacja o kolizji, w jakiej brał udział pojazd o tej samej marce i numerach rejestracyjnych na wysokości 8 km A-4, który zbiegł z miejsca zdarzenia – opowiada Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
– Policjanci natychmiast podjęli działania mające na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa pozostałym uczestnikom ruchu, jak również zatrzymanie stwarzającego zagrożenie pojazdu. Funkcjonariusze z patrolu pełniącego służbę na autostradzie uformowali kolumnę jadących za nimi pojazdów, niedopuszczając do wyprzedzenia i jednocześnie spowalniając ruch – relacjonują policjanci.
Po kilkunastu kilometrach policjanci zauważyli jadące pod prąd i całą szerokością autostrady auto. Funkcjonariusze zablokowali ruch i zatrzymali jadący z naprzeciwka pojazd. Jego kierowcą był 41 – letni mężczyzna, który jak się okazało po przeprowadzonym badaniu, miał blisko 3,5 promila alkoholu w organizmie. Z uwagi na stan, w jakim znajdował się mężczyzna, będzie on odpowiadał za jazdę w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze