No i mamy nowy rok. W sieci aż huczało od fajerwerków oraz od walki z nimi, ale my tradycyjnie spójrzmy na to co rozbłysło, a mogło zostać niezauważone w natłoku wydarzeń. Jeszcze w starym roku powrócił temat utrudnień związanych z budową tramwaju na Popowicach. Prezydent wybrał się tam, ale niedokładnie tam.
Każdego dnia miliony internautów publikują swoje opinie w sieci, głównie w mediach społecznościowych. Nawet Chuck Norris nie jest stanie wszystkich przeczytać. Dlatego postanowiliśmy zatrudnić mistrza tuTremo (Paul Tremo - najsłynniejszy polski kucharz, nadworny kuchmistrz króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przygotowujący m.in. menu na obiady czwartkowe), który co kilka dni będzie wyławiał te, naszym zdaniem najciekawsze, dotyczące nie tylko politycznego życia Wrocławia. I z tych składników przyrządzał „Mielone z sieci”. Dziś kolejna porcja.
No i mamy nowy rok. W sieci aż huczało od fajerwerków oraz od walki z nimi, ale my tradycyjnie spójrzmy na to co rozbłysło, a mogło zostać niezauważone w natłoku wydarzeń. Jeszcze w starym roku powrócił temat utrudnień związanych z budową tramwaju na Popowicach. Prezydent wybrał się tam, ale niedokładnie tam.
Przez ulicę Popowicką będzie przebiegać nowa trasa tramwajowa. Torowisko znajdzie się w najwęższym miejscu w odległości 6,3 m od budynków przy Popowickiej 49-61. Dla mieszkańców tych bloków ekrany akustyczne są jedynym rozwiązaniem na normalne, spokojne życie w okolicy. No i cały czas protestują.
Prezydent Jacek Sutryk mnie więcej w tym samym czasie wybrał się na to osiedle. Ale na wszelki wypadek, gdy było ciemno. I pochwalił się jakże fajną inwestycją, ale dlaczego nie odwiedził protestujących…
Post udostępniony przez Jacek Sutryk (@jaceksutryk)
No a teraz już trochę klimatu sylwestrowo-noworocznego. Może i ja jakoś światowy nie jestem, choć gotowało się tu i ówdzie. Może też niekoniecznie nowoczesny. Ale w takim razie niech mi ktoś wytłumaczy po co prezydent dużego miasta publikuje takie zdjęcia?
Post udostępniony przez Jacek Sutryk (@jaceksutryk)
Bo jeśli chodzi o morsowanie i zdrowy tryb życia, to tu walory promocyjne jakoś widzę. W życiu bym nie wlazł do takiej lodowatej wody, ale jeśli ktoś lubi. I jeśli to faktycznie godne polecenia z medycznego punktu widzenia, to proszę bardzo, ćwiczcie z panem prezydentem.
Post udostępniony przez Jacek Sutryk (@jaceksutryk)
A w nowym roku nie mogło przecież braknąć ujęć z serii „miłość własna”. Tym razem nawet z pomocą pupila. Kot Wrocek zobaczył, że jego przyjaciel prezydent Wrocławia w dość dziwnie ułożonym zestawieniu 100 najbardziej wpływowych Polaków (tylko z jednej części Polski i nie chodzi o układ geograficzny) załapał się na ostatnie miejsce. Co oczy kota chcą wyrazić? Nie wiem, czy akurat coś pochlebnego. Mam swojego futrzaka 17 lat i chyba nawet się domyślam, ale…
Post udostępniony przez Kot Wrocek (@kotwrocek)
No a teraz wypłyńmy na trochę szersze wody. Wrocławska posłanka PiS, Mirosław Stachowiak-Różecka, która raczej nigdy nie była mistrzynią organizacji, co widać po tym w jakiej kondycji jest ta partia w stolicy Dolnego Śląska, tym razem miała problem z poprowadzeniem obrad komisji sejmowej, co między innymi znalazło odzwierciedlenie w języku jej kolegów. Delikatnie mówiąc raczej nieparlamentarnym.
Rzucanie kurwami przez posłów PiS w czasie komisji EDUKACJI.
Denerwują się, bo większości nie ma. I oczywiście są „problemy techniczne” wtedy. pic.twitter.com/mM6FdfmLci
No i oczywiście internet huczy od przeróżnych dyskusji o wzroście cen. Przeróżnych. Moją uwagę przykuł wpis pewnej działaczki z Warszawy. Tym razem poszło o loki.
Rok temu u fryzjera w Warszawie za zwykłe obcięcie włosów płaciłam 69 zł. Po pierwszym lockdownie w tym samym salonie płaciłam 79 zł. W wakacje - 89 zł. Jesienią 99 zł. Teraz cena wzrosła do ...115 zł. W rok cena wzrosła o 67%
Rok temu u fryzjera w Warszawie za zwykłe obcięcie włosów płaciłam 69 zł. Po pierwszym lockdownie w tym samym salonie płaciłam 79 zł. W wakacje - 89 zł. Jesienią 99 zł.
Teraz cena wzrosła do ...115 zł.
W rok cena wzrosła o 67%.#inflacja
Gdy pani życzliwi poradzili, że na warszawskich osiedlach można to załatwić taniej, to jakoś działaczka nie dala się do tego przekonać, bo na osiedlach mniej dbają o bezpieczeństwo… No cóż.
A teraz to co mnie interesuje najbardziej. Czy ja naprawdę będę musiał robić mielone z trawy czy innej ciecierzycy?! No way, ale trend jest niebezpieczny, a niebezpieczeństwo nadciąga z zachodu. - Nie powinno być już żadnych śmieciowych cen - mówi niemiecki minister rolnictwa. Jego zdaniem, kilogram wołowiny powinien kosztować pięć lub sześć razy więcej niż obecnie – ponad 80 euro za kilogram, a nie około 13 euro, jak teraz.
Smacznego!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze