Reklama

Mistrz wrócił na podium. Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 2:1

06/04/2013 00:00

Do ostatnich minut meczu piłkarze Śląska Wrocław walczyli o zwycięstwo, aż wydarli je Górnikowi Zabrze. Zwycięskiego gola strzelił tuż przed końcem spotkania Piotr Ćwielong.

Na mecz z Górnikiem trener Śląska Stanislav Levy posłał nieco zmieniony skład. Od pierwszej minuty zagrał Rafał Grodzicki, Tadeusz SochaSylwester Patejuk i Gabończyk Eric Mouloungui, a na ławce rezerwowych zaczął mecz Piotr Ćwielong, Dalibor Stevanović i Krzysztof Ostrowski, a Marcin Kowalczyk musiał odpokutować za nadmiar żółtych kartek. Te roszady z początku przyniosły niezły efekt, bo Śląsk grał pewnie i przez blisko kwadrans dominował na boisku.

Wrocławianie nieźle prezentowali się w destrukcji, szyki obronne rozstawiali wysoko i piłkarze Górnika nie potrafili się przebić przez te zasieki. A wrocławianie mogli przekuć przewagę na gola. Ale Sebastian Mila zmarnował świetne dośrodkowanie Sylwestra Patejuka. Po kwadransie, Śląsk już tak dobrze nie wyglądał, zabrzanie coraz śmielej zapuszczali się na połowę rywala i mecz zrobił się wyrównany, a przez to ciekawszy. Oba zespoły próbowały grać do przodu i ofensywnie, ale na klarowne sytuacje strzeleckie to się nie przekładało. We wrocławskiej ekipie od pierwszych minut dobrą robotę w ataku wykonywał Eric Mouloungui, który umiejętnie absorbował obrońców Górnika, potrafił zabrać się z piłką i stworzyć zagrożenie nawet w pozornie marnej sytuacji.

Najlepszą w tym okresie gry okazję wypracował Śląsk - Rok Elsner obsłużył świetnym podaniem Milę, ale kapitan wrocławian strzelił tak, że raczej nie będzie chciał tego zagrania pamiętać. Aż nadeszła w 36. minuta. Wtedy obrońca Śląska sprawił Górnikowi okazały prezent. I podał piłkę pod własnym polem karnym do... pomocnika zabrzan, Aleksandra Kwieka. A ten nie stracił zimnej krwi, dostrzegł lepiej ustawionego Prejouce Nakoulmę, lider Górnika zrobił, co miał zrobić i goście wyszli na prowadzenie. Stracony gol podłamał wrocławskich piłkarzy, bo w ostatnich minutach pierwszej połowy wrocławianie razili nieporadnością. I gdy schodzili do szatni, z trybun dało się usłyszeć gwizdy niezadowolonych kibiców.

Na drugą połowę meczu Śląsk wyszedł odmieniony. Do gry nie wrócił Patejuk, którego zastąpił Piotr Ćwielong. Wrocławianie zabrali się za odrabianie strat - pierwszą poważną próbę podjął Przemysław Kaźmierczak, ale po jego strzale piłka zamiast do bramki trafiła w słupek. W 57. minucie nie było już żadnych “ale” i Śląsk mógł się cieszyć z remisu. Z prawej strony boiska piłkę dośrodkował Mouloungui, przejął ją Mila i płaskim strzałem zza pola karnego nie dał szans Łukaszowi Skorupskiemu. Chwilę później to Gabończyk mógł się pokusić o gola. Świetnym podaniem obsłużył go Waldemar Sobota, ale Mouloungui strzelił równie mocno, co pechowo, bo wprost w bramkarza Górnika.

Remis nie urządzał żadnej z drużyn i można było się spodziewać, że sobotnie spotkanie nie skończy się podziałem punktów. Górnik próbował jeszcze zaskoczyć Rafała Gikiewicza, ale bramkarz Śląska tylko raz musiał poważnie się wysilić. W 70. minucie groźnie strzelał Grzegorz Bonin, a Gikiewicz z problemami, ale poradził sobie z uderzeniem doświadczonego pomocnika. Wrocławianie też mieli swoje okazje, a dokładnie Mateusz Cetnarski, który mógł strzelić dwa gole, ale jego celownik w sobotnie popołudnie był nastawiony gorzej, niż powinien. Podopieczni Stanislava Levego nie spuścili jednak z tonu i dopięli swego. Tuż przed końcem meczu w polu karnym Górnika Piotr Ćwielong zaczarował dryblingiem i mimo, że strzelał z ostrego kąta, zdołał zmieścić piłkę w bramce rywala. A przy okazji przesądził o wyniku meczu, bo zmęczeni zabrzanie strat odrobić już nie zdołali.

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 2:1 (0:1)
Bramki: Mila (57.), Ćwielong (88.) - Nakoulma (37.).

Śląsk Wrocław: R.Gikiewicz - Socha, Grodzicki Kokoszka, Pawelec - Sobota, Elsner (73. Cetnarski), Kaźmierczak, Mila, Patejuk (46. Ćwielong) - Mouloungui (84. Ł.Gikiewicz).
Górnik Zabrze: Skorupski - Olkowski, Danch, Szeweluchin, Gancarczyk (70. Zachara) - Nakoulma (59. Bonin), Przybylski, Mączyński, Kwiek, Magiera - Jeleń (60. Zahorski).

Żółte kartki: Zachara.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: ok. 12,5 tys.


Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości