Po kilku tygodniach medialnej burzy wokół aplikacji Mam Kanara, która rozpętała się po naszej publikacji, MPK zdecydowało, że nie podejmie żadnych działań wobec jej twórców. - Każda nasza reakcja daje pretekst do reklamy tej aplikacji, a tego właśnie chcemy uniknąć. Wolimy skupić się na działaniach promujących jazdę z biletem - mówią przedstawiciele przewoźnika.
W połowie marca napisaliśmy o aplikacji Mam Kanara, dzięki której użytkownicy smartfonów mogą dzielić się informacjami o kontrolach biletów w pojazdach komunikacji miejskiej.
- Użytkownik może zgłosić obecność kontrolera biletów, jego lokalizację oraz „czas występowania“. Zgłoszenie rozprzestrzenia się po mapie zgodnie ze średnią prędkością transportu publicznego i ma określony „czas życia“. Każdy użytkownik wkraczający na teren działania kanara dostaje powiadomienie z zaznaczoną pozycją i polem działania kontrolera - wyjaśniają twórcy aplikacji.
Po naszej publikacji rozpętała się burza - temat podchwyciły inne media, głos w tej sprawie zabrali również przedstawiciele wrocławskiego MPK, którzy zapowiedzieli, że przeanalizują możliwości prawne, bo w ich ocenie aplikacja promuje jazdę bez biletów i szkodzi interesom mieszkańców miasta.
Po kilku tygodniach w MPK zdecydowano jednak, że nie zostaną podjęte żadne działania w tej sprawie.
- Jak pokazała praktyka, każda nasza reakcja daje pretekst do reklamy tej aplikacji, a tego właśnie chcemy uniknąć. Wolimy skupić się na działaniach promujących jazdę z biletem - podkreśla Agnieszka Korzeniowska, rzecznik prasowy MPK.
A Wy co sądzicie o aplikacji Mam Kanara? Bylibyście skłonni z niej korzystać czy uważacie, że to nieuczciwe?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze