Policja zatrzymała 29-letniego mężczyznę, który w Internecie nawoływał do przemocy i zemsty po tragicznym wydarzeniu w Bystrzycy Kłodzkiej. Funkcjonariusze znaleźli w jego domu środki odurzające. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
Po tragedii w Bystrzycy Kłodzkiej emocje w miasteczku buzują. W poniedziałek (13 kwietnia) sąd zdecydował, że Borys B., któremu prokuratura zarzuciła zabójstwo 26-letniego mężczyzny, dwa najbliższe miesiące spędzi w areszcie. To jednak nie jedyna osoba, która trafiła do miejsca odosobnienia. Policjanci bowiem tego samego dnia zatrzymali również 29-latka, autora opublikowanego w sieci filmu pełnego agresji i nienawiści. W nagraniu mężczyzna apelował do całej „kryminalnej Polski” o pomszczenie śmierci postrzelonego mężczyzny.
- 29-latek został zatrzymany przez policjantów, którzy w miejscu jego zamieszkania zabezpieczyli także środki odurzające. Usłyszał on w prokuraturze zarzuty z art. 255 § 2 Kodeksu karnego oraz z art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Sąd podjął już także decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące – przekazała Komenda Wojewódzka Policji.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w piątek po godzinie 22 na Osiedlu Szkolnym w Bystrzycy Kłodzkiej. - Na terenie osiedla mieszkalnego doszło do scysji pomiędzy grupą trzech mężczyzn będących pod wpływem alkoholu z innym mężczyzną wyprowadzającym psa na spacer. Po kłótni osoby te rozdzieliły się, mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO, z którym poszedł ponownie na miasto, gdzie po raz drugi napotkał tych samych trzech mężczyzn. Doszło do ponownej scysji, w trakcie której mężczyzna posiadający broń oddał strzał ostrzegawczy i następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie. Trafiony mężczyzna zginął na miejscu - przekazał prokurator Mariusz Pindera.
Początkowo informowano, że 27-letni Borys B. po zdarzeniu sam zgłosił się na policję. Okazało się jednak, że zadzwonił do, będącego już po służbie, znajomego policjanta z prośbą o radę. I to znajomy funkcjonariusz zawiadomił o zdarzeniu dyżurnego komendy. Gdy mundurowi pojawili się w miejscu zamieszkania Borysa B., ten miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze