Mieszkaniec Mietkowa wpadł z fałszywym prawem jazdy. Policjantkom tłumaczył, że egzamin zdał za wschodnią granicą, jednak potem przyznał, że kupił je za 2 tysiące złotych na Ukrainie. Na jaw wyszedł fakt, że nie mógł zdać prawa jazdy aż dziesięć razy!
Mężczyzna zatrzymany w Kątach Wrocławskich miał pecha, bo w czasie kontroli trafił na policjantkę, która szkoli innych funkcjonariuszy aby skutecznie wykrywali sfałszowane dokumenty. - Kiedy funkcjonariusze wpisali dane mężczyzny do systemu danych szybko wyszło na jaw, że nie ma uprawnień do kierowania pojazdami i nigdy takich nie uzyskał, a okazane przez niego prawo jazdy już na pierwszy rzut oka odbiegało wyglądem od oryginału - relacjonuje Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Doświadczeni policjanci zauważyli, że blankiet m.in. nie posiada zabezpieczeń wymaganych dla tego typu dokumentu, a sam druk jest niskiej jakości. Kierujący, choć na początku upierał się przy tym, że egzamin na prawo jazdy zdał w Ukrainie, to w końcu przyznał się, że "dokument", który wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy, co do jego autentyczności, kupił za około 2 tys. złotych za naszą wschodnią granicą.
Na sam pomysł podejścia do egzaminu i uzyskania uprawnień w Ukrainie 44-latek wpadł po, jak sam oświadczył, dziesięciu nieudanych próbach zdania krajowego egzaminu na prawo jazdy. Teraz o dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd. Grozi mu nawet do 5 lat więzienia.
Obejrzyj nagranie z policyjnej kontroli
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze