Profesjonalne tłumaczenia mają to do siebie, że muszą spełniać szereg bardzo rygorystycznych norm. Nie ma tu miejsca na eksperymenty językowe, a tłumacz musi zrobić wszystko, co w jego mocy, by oddać sens tłumaczenia w skali jeden do jednego. Jak powstaje taki przekład?
Kodowanie i dekodowanie tekstu
Mimo tego, że tłumaczeniom pod wieloma względami blisko do nauk ścisłych, to jednak nie można ich tak określić. O wiele lepiej określić je mianem usystematyzowanego procesu, którego można się nauczyć. Na pozór osoba tłumacząca ma do wykonania tylko dwa zadania: zdekodować znaczenie tekstu źródłowego, a następnie przełożyć go na język docelowy (wyjściowy).
Najważniejszym elementem wysokojakościowego tłumaczenia jest dokładna interpretacja nie tylko samego tekstu, ale i gry słów, jaką często on tworzy. Właśnie po tym można poznać dobre firmy, które zajmują się tłumaczeniami, na przykład SuperTłumacz - https://supertlumacz.pl/.
Istotnym czynnikiem jest też wiedza na temat języka docelowego. Osoba tworząca przekład musi znać jego zawiłości. Wielu ekspertów twierdzi nawet, że o wiele ważniejsze jest dobre „czucie” języka wyjściowego, bo właśnie w tym języku dokument będzie szeroko dostępny.
Łatwiej tłumaczy się też teksty wtedy, gdy mamy możliwie jak najszerszą wiedzę z różnych dziedzin. Teoretyk, który dobrze zna język angielski, ale nie odnajduje się w branży motoryzacyjnej, raczej nie przetłumaczy publikacji tak dobrze, jak osoba, która zna nowinki techniczne z tego segmentu rynku.
Po czym oceniamy jakość tłumaczenia?
Przyjmuje się, że najważniejszym aspektem jest autentyczność. Jego stopień definiuje to, czy w oczach odbiorcy tekstu nie pojawia się przez moment przeświadczenie o tym, że powstała ona w sposób sztuczny, a więc na przykład za sprawą sztucznej inteligencji lub dostępnego w sieci tłumacza.
Wpływa na to nie tylko zgodność z zasadami gramatyki, ale i wyłapanie gry słów, jaką często - zwłaszcza w dłuższych dziełach - przemycają autorzy pierwowzoru. Gdybyśmy tłumaczyli artykuł z języka angielskiego, gdzie byłaby zawarta fraza You can"t have your cake and eat it, to dosłowne tłumaczenie byłoby dla polskich odbiorców niezrozumiałe. Dobry tłumacz użyłby raczej polskiego „odpowiednika” tego tłumaczenia: nie można złapać wielu srok za jeden ogon lub lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
Problemy, z jakimi zmagają się profesjonalni tłumacze
Zagrożeń, które mogą przełożyć się na gorszą jakość tłumaczenia, jest bardzo dużo. Problemem może być specyficzny slang, który jest charakterystyczny dla niewielkiej grupy, która zamieszkuje określony obszar, a który w kraju tłumacza jest zupełnie nieznany.
Dużym wyzwaniem, z jakim mierzą się zawodowi tłumacze, są też zasady konstrukcji języka wejściowego i wyjściowego. Czasem różnice w zasadach interpunkcji są tak duże, że osoba przekładająca tekst musi domyślać się tego, jak powinna wyglądać struktura zdania, by była możliwie jak najdokładniejsza.
Bardzo ciekawym elementem, który może zaważyć na jakości tłumaczenia, które opiera się na językach regionalnych. W Polsce przykładem może być zarówno język kaszubski, jak i śląski, w którym powstaje coraz więcej publikacji zarówno z obszaru opracowań naukowych, jak i beletrystyki.
Jeśli język jest dopiero na etapie kształtowania się i jego zasady językowe wciąż powstają i ulegają dynamicznym zmianom, to praca tłumacza stanowi ogromne wyzwanie i zawsze opatrzona jest pewnym progiem ryzyka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze