Reklama

Nietypowe pożegnanie z wystawą o mocy natury [ZDJĘCIA]

27/01/2019 19:28

W sztuce marzenia stają się rzeczywistością, a w niedzielne popołudnie w Pawilonie Czterech Kopuł spełniły się marzenia kilku osób, które marzyły o tym, by grać w teatrze. Niewykluczone, że nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczały, że zadebiutują w tak wyjątkowej przestrzeni na tak przepięknej wystawie.

– Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od czego jest nadrealizm, metafizyka, poetyka snów – napisał w „Kartotece” poeta i dramaturg, Tadeusz Różewicz. Podobną drogą poszedł zespół Teatru Czterech, którzy zapragnęli robić teatr. Wprawdzie nie mieli wielkiego budżetu i nadmiaru rekwizytów, ale od czego jest inspirująca przestrzeń Pawilonu Czterech Kopuł i intrygująca wystawa „Moc natury. Henry Moore w Polsce”.


W ostatniej minucie trwania tej ekspozycji zgasły światła, a podczas ostatniej godziny jej trwania „przemówiły” rzeźby i gabloty. Ostatni raz przeżyłem w muzeum coś równie zaskakującego na wystawie prac Damiena Hirsta w londyńskim Tate Modern, gdzie wszedłem do sali wypełnionej żywymi motylami. – Wierzę w nieoczywiste połączenia i bardzo się to sprawdza w naszym muzeum. To nie ma być hermetyczna impreza i finisaże mają być dla odbiorców przyjemnym zaskoczeniem – mówi Justyna Oleksy z działu edukacji Pawilonu Czterech Kopuł.

Reklama

– Ta wystawa porusza serducha i pokochali ją wszyscy zwiedzający. My, pracownicy muzeum jesteśmy w niej rozkochani i chcemy ją dobrze pożegnać – mówi Oleksy. – To wystawa twórcy czułego wobec materiału, natury i widza. Prototypy rzeźb Moore’a powstały w ten sposób, że z drobin natury zbieranych podczas spaceru i układanych na półkach w jego pracowni wybierał tę, która danego dnia najbardziej go zainspirowała. Następnie badał ją w dłoniach i oblekał ten kształt gliną, starając się wydobyć z niego jak najwięcej i odtworzyć kształt natury. Widać w tych rzeźbach, że zrobiono je z ogromną wrażliwością wobec natury i ukłonem wobec abstrakcji – wyjaśnia muzealna edukatorka.    


Uwielbiam te momenty, gdy otrzymuję w teatrze dary płynące prosto z serca. Nawet jeśli ma swoje wady i niedociągnięcia, nie może mnie nie zachwycić. Teatralny finisaż wystawy „Moc Natury. Henry Moore w Polsce” to dla mnie przepiękny dowód na to, że w sztuce marzenia stają się rzeczywistością.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości