- Wiele wskazuje na to, że obserwowane zjawiska mogły być związane z naturalnym rojem meteorów Południowe Taurydy, którego maksimum przypada właśnie teraz - poinformował Dolnośląski Urząd Wojewódzki, komentując trwający od wieczora w czwartek szum związany z "nieznanymi obiektami latającymi", które miały być widziane w okolicach Wrocławia i Kłodzka.
- W nocy i nad ranem z 6 na 7 listopada 2025r, służby otrzymały trzy niezależne zgłoszenia dotyczące rzekomych spadających i płonących obiektów z okolic Kątów Wrocławskich, Magnic (pow. wrocławski) oraz Wilkanowa (pow. kłodzki) - przekazał Dolnośląski Urząd Wojewódzki.
Jako pierwszy pod numer 112 zadzwonił kierowca jadący autostradą A4. Obok trasy zauważył przemieszczający się z dużą prędkością jasny obiekt. Leciał kilka metrów nad ziemią. Nie wyglądał ani na samolot, ani na dron. Kierowca nie widział, by obiekt spadł na ziemię. Kilka godzin później podobne sygnały napłynęły spod Magnic (to miejsce pod Kobierzycami, gdzie kończy się Autostradowa Obwodnica Wrocławia) oraz z Wilkanowa leżącego między Bystrzycą Kłodzką a Międzylesiem, przy trasie prowadzącej do granicy w Boboszowie.
- Wszystkie sygnały zostały dokładnie sprawdzone przez straż pożarną i policję, z wykorzystaniem m.in. dronów termowizyjnych. Nie ujawniono żadnych obiektów ani śladów upadku - przekazał Dolnośląski Urząd Wojewódzki. - Żadne zgłoszenie nie zostało zignorowane, a działania miały na celu pełne wyjaśnienie sytuacji - podkreślono.
- Wiele wskazuje na to, że obserwowane zjawiska mogły być związane z naturalnym rojem meteorów Południowe Taurydy, którego maksimum przypada właśnie teraz - oznajmili urzędnicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze