W rejonie podwrocławskich Radwanic, w późnych godzinach wieczornych, policjanci rozpoczęli poszukiwania mężczyzny, który porzucił swój samochód na odludziu. Można było podejrzewać, że chce sobie zrobic krzywdę.
Policjanci otrzymali sygnał o porzuconym na poboczu drogi pojeździe. Okazało się, że auto pochodziło z wypożyczalni. Po zamontowanym w samochodzie odbiorniku GPS zlokalizował je jego właściciel. Pojazd stał w zaroślach, a w środku znajdowały się rzeczy osobiste, m. in. portfel i telefon komórkowy. Właściciel wypożyczalni postanowił powiadomić o tym fakcie policję.
- Komendant komisariatu w Siechnicach ogłosił alarm dla całej jednostki i wezwał na służbę policjantów, którzy byli w tym czasie w domu - mówi Dariusz Rajski z wrocławskiej policji.
Na miejsce poszukiwań wezwano dodatkowe patrole i przewodników z psami. Funkcjonariusze przeczesywali okoliczne zarośla i tereny nad wodą. Wreszcie jeden z funkcjonariuszy tuż przed pół nocą zauważył w ciemności skuloną sylwetkę mężczyzny.
Doprowadził go ostrożnie do radiowozu, gdzie wychłodzony mężczyzna mógł się ogrzać. - Miał on na sobie T-shirt, jego ręce były poranione od krzaków, a kontakt z nim był utrudniony. Po chwili policjanci mogli przekazać mężczyznę pod opiekę ratowników medycznych - relacjonuje Rajski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze